Mały chłopiec skulił się w kącie na peronie. W pewnym momencie, zauważyło go młode małżeństwo. Nikt nawet nie wiedział, ile maluch ma lat. Podniósł torbę z resztkami jedzenia i wepchnął suchą bułkę do ust. Marta i Dariusz spojrzeli na niego i poczuli wielki żal w sercu. Kiedy chłopiec został zapytany, gdzie są jego rodzice, nie potrafił nic powiedzieć. W ten sposób maluch trafił do domu dziecka.
Małżeństwo ciągle myślało o małym chłopcu. To dziecko po prostu zapadło im w sercach, mimo że mieli w domu dwójkę własnych pociech. Tylko raz odwiedzili Igora w placówce opiekuńczej, potem zdecydowali się na odpowiedzialny krok, adopcję.
Mały Igor znalazł więc prawdziwą rodzinę, w której był kochany. Od pierwszych dni zaczął nazywać Martę i Darka”mamą” i „tatą”. Pozostałe dzieci, również szybko znalazły wspólny język z przybranym bratem.
Dorosłość wprowadziła swoje własne korekty w życiu. Rodzeni synowie wyrośli na niewdzięczników, a nawet trafili do więzienia z powodu złego postępowania. Igor był dobrym człowiekiem, ułożył sobie życie, ale nigdy nie zapomniał o rodzicach.
Pewnego dnia, do drzwi zapukała jakaś bezdomna kobieta.
– Synu, witaj, możesz mnie wpuścić? – powiedziała do mężczyzny.
– Dlaczego mnie odnalazłaś?
– Jesteś moim rodzonym dzieckiem.
– Odejdź mamo, zostawiłaś mnie 30 lat temu na peronie. Może ja też odnajdę Ciebie w tym samym miejscu, jeżeli Ci wybaczę – powiedział i podał jej torebkę z jedzeniem.




