Moja mama jest adoptowana. Została wzięta pod opiekę, kiedy była jeszcze bardzo mała. Babcia i dziadek kochali ją jak własne dziecko, a później dorosła i wyszła za mąż. Uważam, że z dziadkami tworzymy świetną rodzinę, nie raz lepszą od tych prawdziwych, związanych więzami krwi. Jednak moja kuzynka na każdym kroku przypomina mi, że jestem obca. Nie lubi mnie, jest zazdrosna. Dobrze się uczyłam, a potem dostałam się na medycynę. Na moje urodziny dziadek podarował mi samochód. Wybuchła ze złości. A przecież jej ojciec ma własny sklep i kupuje jej wszystko, co tylko zechce.
Ona też ma samochód i to znacznie lepszy ode mnie. Ale nie podobało jej się, że dziadek mi coś podarował. Na rodzinnej kolacji krewni byli ciekawi mojego chłopaka, z którym się spotykam. Babcia pytała, kiedy planujemy wziąć ślub. I wtedy kuzynka powiedziała, że moje dziecko nie będzie ich prawdziwym prawnukiem. Znam ją. Lubi obrażać, więc kontynuowałam rozmowę z babcią. Przyniesiono tort, który dziadek zamówił dla mnie. Nagle, znikąd, moja kuzynka powiedziała:
– Ona nie jest Twoją prawdziwą wnuczką. Po co to wszystko? Samochód w prezencie, tort zamówiony, kim ona w ogóle jest?
Dziadek nie wytrzymał i przywrócił ją na swoje miejsce:
– Mówisz, że ona nie jest prawdziwą wnuczką, tak, adoptowaliśmy jej matkę. No i co? Zawsze nam pomaga i odwiedza nas co tydzień. Troszczy się o nas. A Ty? Przychodzisz, kiedy czegoś potrzebujesz.
Wiedziałam, że kiedy jej matka zaszła w ciążę, chciała ją przerwać, była niechcianym dzieckiem. Więc powiedziałam jej:
– Przynajmniej ja jestem chciana, czego o Tobie nie można powiedzieć.
Dziadek mrugnął do mnie: moja odpowiedź mu się spodobała. Nigdy więcej nie pozwolę obrażać siebie i swojej mamy. Mama mówi mi, że powinnam ją przeprosić, ale myślę, że postąpiłam słusznie. A co Wy sądzicie?



