Przez lata pracowała dla rodziny, by na koniec zostać z niczym.


Renata musiała podjąć trudną decyzję, jak dalej żyć. Firma męża chyliła się ku upadkowi i nie przynosiła żadnych zysków. Starsza córka kończyła szkołę i chciała iść na studia, a za rok młodsza planowała pójść w ślady siostry. Pensja kobiety już teraz nie wystarczała na wszystkie wydatki, a co mówić, gdy trzeba będzie opłacić dwa akademiki i utrzymać córki.

Po wielu rodzinnych naradach postanowiła, że wyjedzie za granicę do pracy. Nawiązała kontakt ze znajomą, która pracowała już kilka lat we Włoszech. Znajoma obiecała się rozejrzeć za jakąś pracą dla niej. Już po dwóch tygodniach zadzwoniła do niej, żeby się pakowała, bo znalazła dla niej fajną ofertę. Renata ucieszyła się, ale jednocześnie ogarną ją jakiś wewnętrzny lęk. Przed wyjazdem najbardziej martwiło ją to, jak sobie tam poradzi bez znajomości języka. Po przybyciu na miejsce okazało się, że martwiła się niepotrzebnie. Znajoma znalazła jej dobre domostwo i przez pierwszy tydzień pomagała we wszystkim. Renata trafiła do dobrej rodziny. Fakt, że miała dużo obowiązków i początkowo wieczorem padała na twarz ze zmęczenia, ale za swoją pracę otrzymywała bardzo dobre wynagrodzenie. Miała przydzielony mały pokoik i zapewnione wyżywienie, więc mogła wszystkie zarobione pieniądze wysyłać do domu.

A potem jej pracodawcom urodziło się dziecko. Myślała, że nie będzie im już potrzebna i będzie musiała wrócić do domu. Ale nic takiego się nie stało, bo zaproponowali jej inną pracę – już nie jako gosposia, ale jako niania. Dostała podwyżkę i jeden dzień wolnego w tygodniu. Renata wychowała dwoje swoich dzieci, więc była nieocenioną pomocą dla młodej matki.

Im więcej pieniędzy wysyłała, tym bardziej rosły potrzeby jej rodziny. Córki pokończyły prestiżowe uczelnie. Jedna i druga miała dobrą pracę, ale mimo to prosiły, by mama pomogła im kupić mieszkanie. A mama pracowała dalej bez słowa skargi, bo dzieciom przecież trzeba pomóc. A potem mąż stwierdził, że skoro jej tak dobrze płacą, to przydałoby się jeszcze wyremontować dom. I znowu odkładała powrót, bo znowu trzeba pieniędzy. Planowała zarobić na remont i wrócić do kraju, ale niestety jej plany legły w gruzach. Trzeba było znowu pieniędzy, bo starsza córka postanowiła wyjść za mąż. Renata zarobiła na wesele, ale na nim nie była, bo matka dziecka, którym się zajmowała, ciężko zachorowała i trafiła do szpitala. Jej mąż błagał Renatę, żeby została, bo sam nie da sobie rady z dzieckiem. Wiele im zawdzięczała, więc z bólem serca postanowiła, że odpuści wesele córki i zostanie.

Czas mijał, zmieniały się pory roku, a Renata, która wyjechała „tylko na rok” nadal pracowała za granicą.
Firma męża całkowicie upadła i postanowił, że otworzy komis samochodowy i potrzebował pieniędzy na urzeczywistnienie swojego planu. A potem młodsza córka oznajmiła jej, że wychodzi za mąż. Renata postanowiła, że tym razem zrobi wszystko, żeby być na weselu.

Postanowiła zrobić rodzinie niespodziankę i nie uprzedziła ich, że przyjeżdża. Poprosiła włoskich gospodarzy o miesiąc urlopu, nakupiła prezentów i ruszyła w drogę do domu. Droga zdawała się trwać wieczność, ale w końcu stanęła przed swoim domem.

Dom zmienił się nie do poznania, nowy dach, wymienione okna, elewacja też pomalowana. Pchnęła furtkę nowego ogrodzenia i weszła. Rozglądając się dookoła czuła radość, że to dzięki jej ciężkiej pracy, wszystko tak pięknie wygląda.

Nagle z tego zamyślenia wyrwał ją głos młodej kobiety.
– Kogo pani szuka? Mogę w czymś pomóc?
-To jest mój dom! To ja mogę zapytać kim pani jest? – odrzekła Renata.
– Pani się myli, to jest dom mojego męża.
Renata nie słyszała, co tamta mówiła dalej, bo nagle ogarnęła ją ciemność. Ocknęła się, gdy nieznajoma przecierała jej twarz mokrą chusteczką. Obok stał blady jak ściana mąż.

Nieznajoma pomogła Renacie wstać.
– Proszę cię, wybacz mi. Nie wiedziałam, że on ma żonę. –powiedziała, nerwowo skubiąc trzymaną chusteczkę. – Daj mi 10 minut. Zaraz mnie tu nie będzie- dodała.
– Zostań! Nie musisz nigdzie iść. To ja sobie pójdę.
Zostałam zdradzona i wykorzystana, przez męża i córki. Niech się cieszą tym, co im dałam. Ja nie chcę ich znać, nie mam już rodziny.
I tak, chcąc pomóc rodzinie, straciła wszystko.



Oceń artykuł
TwojaCena
Przez lata pracowała dla rodziny, by na koniec zostać z niczym.