Tata zostawił mamę, gdy chodziłem jeszcze do przedszkola. Ale doskonale pamiętam, jak spakował swoje rzeczy i wyszedł. Miał nową rodzinę, a o mnie pamiętał tylko raz w roku – w moje urodziny. Znałem moich przyrodnich braci, którym mój ojciec poświęcał cały swój wolny czas. Słuchałem ich opowieści o tym, jak tata zabrał ich na ryby, jak spędzili razem noc w lesie, jak tata zabrał ich na przejażdżkę łodzią. Ja też chciałem z nimi być, ale z jakiegoś powodu ojciec nigdy mnie ze sobą nie zabrał. Grałem na piłkę nożną i zapraszałem go na każdy mecz, ale mój ojciec zawsze odmawiał.
Było mi bardzo przykro z tego powodu, bo wiedziałem, że ojciec nie opuścił ani jednych zawodów swojego drugiego syna, który gra w szachy. Przez całe dzieciństwo zabiegałem o uwagę lub pochwały mojego ojca, ale nigdy tak się nie stało. Przyszedł tylko na zakończenie szkoły, pogratulował i stwierdził, że jestem już dorosły, więc nie muszę już liczyć na jego pomoc. To był ostatni raz, kiedy go widziałem. Zrozumiałem wszystko i po prostu zniknąłem z jego życia, a on nawet nie próbował mnie już znaleźć. Straciłem też kontakt z moimi przyrodnimi braćmi, nienawidziłem ich wszystkich.
A teraz minęło 20 lat. Zadzwonił telefon. Kobieta poinformowała mnie, że mój ojciec jest ciężko chory i wymaga stałej opieki. Była jego sąsiadką i powiedziała, że nie da rady sama mu pomagać. Pomyślałem, po co ona w ogóle do mnie dzwoni, skoro jestem w zasadzie obcy dla mojego ojca. Potem postanowiłem skontaktować się z braćmi. Odbyliśmy trudną rozmowę. Okazało się, że zostawił także i ich matkę. Ale różnica polegała na tym, że ojciec zostawił mnie, gdy miałem 5 lat, a moich braci, gdy mieli przeszło 20 lat, byli już dorośli. Dorastali z kochającym ojcem, a ja nie i dlatego to oni powinni mu pomóc. Mnie ojciec unikał przez całe życie.

