Niedawno otrzymałam od szefa premię, za pomyślne ukończenie raportu. Postanowiłam sprawić sobie przyjemność i kupić ładną, wystrzałową sukienkę. Zwłaszcza, że moja mama, za dwa miesiące miała mieć sześćdziesiątą rocznicę urodzin.
W sobotę wybrałam się do dużego centrum handlowego. Przejrzałam prawie wszystko, ale wciąż nie mogłam znaleźć niczego, co przypadło by mi do gustu. Już myślałam, że wyjdę ze sklepu bez nowej sukienki. Jednak później, przez przypadek weszłam do jednego, małego działu. Była tam moja, wymarzona kreacja. Wszystkie były piękne, ale ta jedna wyjątkowa. Po prostu zjawiskowa! Były one również bardzo drogie.
Powiedziałam sobie, że w końcu żyje się tylko raz. Poza tym, to jest nagroda! W końcu mam prawo do tego, żeby się sobie podobać!
Wybrałam jednak pięć sukienek i poszłam do przebieralni, ta jedna przykuła szczególnie moją uwagę. Dwie sukienki wyglądały na mnie dobrze. W każdym razie, na końcu i tak wybrałam tą , która pierwsza wpadła mi w oko. Zapłaciłam pięćset złotych za suknię i miałam wracać do domu.
Postanowiłam po drodze napić się kawy. W automacie, przy sklepie kupiłam sobie kawę i usiadłam na ławce, żeby odpocząć. Niespodziewanie spotkałam koleżankę, która usiadła obok mnie. Zaczęłyśmy rozmawiać, a ja pochwaliłam się moją nową zdobyczą. Mojej znajomej bardzo spodobał się mój nowy zakup.
– To jest bardzo piękna suknia! Czy jest droga? Nie stać mnie na takie cudo. Bardzo by mi się przydała, ponieważ niedługo mam ślub mojej siostry, Nie mam się w co ubrać.
– Nie martw się moja droga, znajdziesz tu wiele sklepów z sukienkami, na które będziesz sobie mogła pozwolić. Na pewno kupisz też bardzo ładną i dobrze dopasowaną kreację.
Potem dokończyłyśmy kawę, pożegnałam koleżankę i poszłyśmy w swoją stronę.
Kiedy w poniedziałek przyszłam do pracy, podeszła do mnie znajoma, której chwaliłam się moim nowym zakupem. Powiedziała mi, że nie była w stanie znaleźć odpowiedniej sukienki i rzekła do mnie:
– Nie możesz mi pożyczyć swojej nowej sukni? Ty i ja mamy ten sam rozmiar. Proszę, tylko na jedną noc.
– Mówisz poważnie? Kupiłam ją na urodziny mojej mamy. Przepraszam, ale nie wyobrażam sobie, aby ktoś przede mną ją założył.
– Nie przepraszaj, będę bardzo ostrożna. Jak poplamię, to wypiorę i będzie dobrze.
Początkowo byłam zdezorientowana tą jej bezczelnością. Ale potem udało mi się pozbierać. Oczywiście prośba koleżanki wydała mi się bardzo dziwna, tak samo jak jej zachowanie. Szybko jednak pomyślałam, co muszę zrobić. Powiedziałam do mojej znajomej:
– OK. Zgadzam się. Pomogę Ci, ale pod jednym warunkiem. Napiszesz mi oświadczenie i obiecasz w nim, że zwrócisz mi sukienkę w takim stanie, w jakim Ci ją dałam. Oznacza to brak plam z jedzenia, szminki czy dezodorantu i musi pachnieć normalnie. Jeśli z suknią będzie coś nie tak, zapłacisz odszkodowanie, potrójny koszt jej wartości. Kiedy się zgodzisz, jutro przyniosę sukienkę.
Koleżanka nie spodziewała się tego po mnie. Uśmiechnęła się na siłę i natychmiast odrzuciła moją propozycję.
Myślę, że postąpiłam słusznie. Dlaczego to ja mam jej dać sukienkę, którą sama sobie kupiłam?
Nie jestem chciwa, ale nie pozwolę, by ktoś mnie wykorzystał. Moja znajoma jest bardzo przebiegła, chciała zaoszczędzić, ale również dobrze wyglądać na ślubie siostry. To nie działa w ten sposób, nie wyszło jej to na dobre.


