Wanda miała dwójkę dzieci – syna i córkę. Jej mąż zmarł młodo, więc wyszła za mąż za innego mężczyznę, który miał syna. Nazywała go często pogardliwie „pasierbem”. Jej biologiczne dzieci dorosły, założyły własne rodziny i rozeszły się po różnych częściach kraju. Kilka lat później, drugi mąż również odszedł z tego świata, zostawiając ją samą. Pasierb mieszkał daleko.
Pewnego dnia do kobiety przyjechał starszy syn i powiedział: „Mamo, sprzedaj dom i przeprowadź się do mnie.” Kobieta zgodziła się, sprzedała dom za dobrą cenę i przeprowadziła się, sprawiając wnukom wielką radość.
Pewnego wieczoru synowa zauważyła, że teściowa nic nie je. Opowiedziała o tym mężowi, a on zapytał matkę:
– Mamo, czy jesteś chora? Nic nie jesz.
– Nie, synku, jest mi smutno. Gdy jechałam do was pociągiem, zasnęłam, a sąsiad z przedziału ukradł mi wszystkie pieniądze, które dostałam za dom, i uciekł.
– Wszystko do ostatniego grosza? – zapytał zaszokowany syn.
– Wszystko! – potwierdziła.
– Nie tak to miało wyglądać, miałaś się z nami podzielić! – wzburzył się nagle syn i wyszedł z pokoju.
Wanda wiedziała co robić, spakowała wszystkie swoje rzeczy i pojechała do córki. Tam przyjęto ją z otwartymi ramionami. Wieczorem córka zauważyła, że mama płacze, zapytała o to, co się stało, a ona opowiedziała tę samą historię. Po podobnej reakcji córki, jaką widziała u swojego syna, następnego dnia Wanda znowu ruszyła w drogę. Nie miała wyboru, więc pojechała do pasierba. Pasierb cieszył się na jej widok najbardziej ze wszystkich dzieci.
Wieczorem Wanda znów siedziała smutna.
– Mamo, co się stało? – zapytał.
– Oj, synu, ukradli mi wszystkie pieniądze – wyszlochała.
– To nic strasznego, mamo. Damy radę. – pocieszył ją i przytulił.
Wanda siedziała przy oknie, patrząc na ulicę, kiedy zobaczyła, że na ogromnym pięknym budynku widnieje napis: „Na sprzedaż”. Wyszła na ulicę, znalazła właściciela domu, zapytała o cenę. Okazało się, że dom kosztuje dokładnie tyle, ile otrzymała za sprzedaż swojego własnego domu.
Wanda kupiła ten dom i wraz z rodziną pasierba przeprowadziła się tam. Gdy jej biologiczne dzieci dowiedziały się, co się stało, zrozumiały, że matka po prostu je testowała. Zrozumiały, ale było już za późno.





