Mój mąż Wojtek jest już po jednym małżeństwie, z pierwszego związku ma dwójkę dzieci. Po rozwodzie Wojtek zostawił wszystko swojej pierwszej żonie: dwupokojowe mieszkanie, działkę, wspólne oszczędności. Oszukała go, zmusiła do przepisania majątku na siebie, kiedy ich relacje były jeszcze normalne.
Poznaliśmy się dwa lata po rozwodzie. Po rozwodzie Wojtek nie zapomniał o swoich dzieciach. Regularnie płaci alimenty, daje prezenty na święta, daje pieniądze, jeśli któreś nagle zachoruje.
Nie wtrącałam się w te sprawy, chociaż wszystko odbijało się na naszym rodzinnym budżecie. Mamy również dwójkę dzieci. Przez prawie dziesięć lat oszczędzaliśmy non-stop na wszystkim i pracowaliśmy bardzo ciężko, aby kupić własne mieszkanie. Wojtek musiał zacząć wszystko od początku, ponieważ po rozwodzie nie miał w ogóle kapitału. Pracowaliśmy bez wolnych dni. Zarabiam trochę mniej niż mój mąż, ale mój wkład jest również ogromny. Nawet podczas urlopu macierzyńskiego nie siedziałam bezczynnie, tylko znalazłam pracę z domu, aby mieć swój wkład w budżet rodzinny. Kosztowało nas to dużo czasu i energii, ale w końcu, udało nam się kupić mieszkanie, małe, ale przytulne.
Niedawno była żona oświadczyła, że jeśli coś się stanie się Wojtkowi, jej dzieci mogą zgłosić roszczenia do mieszkania naszego mieszkania. Spotkaliśmy się przypadkiem w supermarkecie, powiedziała to mimochodem, gdy rozmowa zeszła na ceny wynajmu i mieszkań. Byłam tak zaskoczona, że nic nie odpowiedziałam. Później, kiedy doszłam do siebie, zadzwoniłam do mojej przyjaciółki, która ukończyła prawo. Powiedziała, że to jest możliwe. Oczywiście, Wojtek ma tylko czterdzieści lat, ale to wszystko nie daje mi spokoju. Ta świadomość, że ona może swymi chciwymi rękami dotknąć naszego mieszkania spędza mi sen z powiek.
Nie wiem, jak rozmawiać o tym z mężem. Chciałabym poprosić, żeby przepisał majątek na mnie lub na dzieci. Ale on może myśleć, że też chcę go oszukać, jak jego była żona.




