Mam dość, poznałam go przez jabłka i chyba przez nie go stracę! Pochodzę z wioski, i to takiej, gdzie wszyscy się znają. I pewnego dnia, zjawia się on – przystojny, wysportowany, całkiem nieźle, jak na to miejsce. Przychodzi do nas i próbuje wcisnąć te swoje jabłka, które uprawia razem z rodzicami w sadzie. I mnie zaczarował, choć nie jabłkami, a sobą.
Zamawiałam te jabłka, jakby to były jakieś wyjątkowe smakołyki. Ale tak naprawdę to nie o te jabłka chodziło, tylko o niego. Chciałam go spotykać, po prostu. I tak od spotkania do spotkania… Zakochaliśmy się. Pewnie niejedną osobę by to rozbawiło, a my już mieszkamy razem pół roku. Na początku było super, jak z bajki. Ale teraz, teraz po prostu nie mogę tego znieść.
On jest taki… nudny i bez wyrazu. Nie ma z nim o czym porozmawiać, naprawdę. Jedyne, co go interesuje, to jego sad i te jabłka. Jak można całe życie koncentrować się jedynie na pracy w sadzie? I to jeszcze nie w swoim własnym, ale w sadzie rodziców. Próbowałam go namówić na jakieś kulturalne wyjście, do kina, czy do teatru, ale on tylko marudzi: „Nie, nie chcę, nie mam czasu na takie rzeczy„, jakby te jabłka miały zniknąć, gdybyśmy gdzieś poszli!
To nawet nie jest zabawne, to po prostu żałosne. Jak mam go przedstawić znajomym? „To mój chłopak, zajmuje się jabłkami, kocha jabłka, marzy o jabłkach, nie ma żadnych innych zainteresowań”?
Sama jeszcze jestem studentką, ale nigdy nie wyprowadziłam się do akademika, bo na studia miałam zaledwie godzinę drogi. Tak było mi wygodniej, nie musiałam za nic płacić, martwić się o obiady. Mam jednak wielu znajomych, to oczytani i ciekawi ludzie. Jeszcze do niedawna, kiedy mieszkałam z rodzicami, non stop ktoś z nich mnie odwiedzał. A teraz nie zapraszam nawet przyjaciółek, odkąd zamieszkałam z chłopakiem, bo wstyd mi, co o nim pomyślą.
Czuję, że przez te jabłka się rozstaniemy. Ja chcę więcej, chcę poznawać nowe rzeczy, rozmawiać o czymś innym niż sadzenie, nawożenie i zbieranie owoców. Chciałabym, żebyśmy mogli wyjść do ludzi, pośmiać się, porozmawiać o życiu, kulturze, a nie tylko o jednym.
Boję się, że stracę go, bo naprawdę go kocham. Nie mogę zrozumieć, jak można tak żyć, ograniczać się tylko do jednego tematu. To przecież takie nudne!
Zaczęłam nawet zastanawiać się, jak mogłam się tak zakochać w kimś, kto nie ma żadnych innych zainteresowań. Czy to w ogóle możliwe, żebyśmy byli razem, gdy ja chcę odkrywać świat, a on tylko marzy o sadzie?
Nawet próbowałam zainteresować go czymś innym, kupiłam bilety na mecz siatkówki, ale nic z tego… Powiedział, żebym jechała z koleżanką, bo on nie ma czasu na takie głupoty. Czy mogę zrobić coś jeszcze? Jak uratować związek dwójki tak różnych osób?




