Pojechała zagranicę, by zarobić, a wróciła z dzieckiem tylko po to, by zostawić je siostrze i znowu wyjechać.

Laura i Żaneta były jak woda i ogień.
Laura była cichą, spokojną dziewczyną. Dobrze się uczyła, chętnie pomagała matce. Nie było z nią żadnych problemów. Natomiast Żaneta była jej zupełnym przeciwieństwem- ledwo przechodziła z klasy do klasy, nie było tygodnia, żeby matka nie była wzywana do szkoły, bo coś narozrabiała. W domu też nie było z niej pożytku. Na wszystkie prośby o zrobienie czegoś reagowała złością. Różniły się też wyglądem – Laura była przeciętnej urody szatynką, a Żaneta była piękną blondynką. Niby siostry, a takie różne.

Dziewczynki wychowywały się bez ojca. Matka powiedziała im że umarł i one nigdy o niego nie pytały. Prawda była inna, one miały ojca, co prawda każda innego, ale jeden i drugi okazał się łajdakiem, który na wieść o ciąży znikał.

Mijały lata siostry ukończyły szkołę i musiały podjąć decyzję, co dalej. Starsza – Laura postanowiła, że zrobi kurs księgowości i pójdzie do pracy, a młodsza stwierdziła, że podejmie decyzję po wakacjach. W ciągu kilku tygodni Laura zrobiła kurs i zaczęła pracować, ale jej zarobki nie były zbyt wysokie.

Gdy matka zaczęła naciskać na młodszą córkę, by też zaczęła pracować, ta gniewnie odwarknęła, że za marne grosze nie będzie harować, i że jej należy się lepsze życie. Zażądała, by matka dała jej pieniądze na podróż, bo ona postanowiła szukać szczęścia za granicą.
Od jej wyjazdu minęły dwa lata. Laura awansowała, zaczęła lepiej zarabiać. Matka przeszła na emeryturę i dorabiała sprzątając mieszkania. Żyły spokojnie i w miarę dostatnio, gdy pewnego dnia, bez zapowiedzi, przyjechała Żaneta. Nie przyjechała sama. Przywiozła ze sobą maleńkie dziecko.
– Zajmiecie się moją córką, ona mi tylko przeszkadza. Przez nią straciłam okazję na duże pieniądze – zaczęła od progu.
– Zostanę do jutra i wracam z powrotem. Podeszła do stołu i położyła na nim zawinięte w koc dziecko.
Matka zdziwiona popatrzyła na nią.
– Nie patrz tak na mnie! – krzyknęła. – Jeśli jej nie weźmiesz, oddam ją do domu dziecka. Nie chcę jej i koniec!
Rano, nawet się nie pożegnawszy, Żaneta zniknęła.

Laura pracowała, a matka zajęła się wychowywaniem wnuczki. Kamila była grzecznym dzieckiem i przysparzała obu kobietom wiele radości. Wyglądało to, jakby mała więcej cech charakteru odziedziczyła po ciotce niż po matce. Mijały lata, a Żaneta ani razu nie zadzwoniła spytać, jak ma się jej córka. A Kamila z roku na rok stawała się coraz ładniejsza. Nauka nie stanowiła dla niej żadnego problemu.

Dostała się na dobrą uczelnię, a potem ukończyła ją z wyróżnieniem. Zaczęła pracować jako kierowniczka banku. Wydawało się, że do szczęścia nic im nie brakuje, gdy spadł na nie niespodziewany cios. Po krótkiej chorobie zmarła matka Laury.
Laura z Kamilą zostały same. Wspólnie starały się radzić sobie z bólem po stracie kochanej osoby.

Wkrótce po tym w ich domu zjawiła się Żaneta i zażądała, by Laura się wyprowadziła, bo ona chce zamieszkać z córką.

Nie trzeba pisać, jak wielkie było zdziwienie Kamili, która żyła w przeświadczeniu, że to Laura jest jej matką, a gdzieś w świecie jest jej ciotka Żaneta.
– Niby jak ty to sobie wyobrażasz? Że wracasz po 26 latach jak gdyby nigdy nic, a ja mam Ci oddać mieszkanie, na które pracowałam latami? Że mam Ci oddać dziecko, które wychowałam, bo tobie było zawadą?- Laura nie kryła zdenerwowania.

W kuchni rozgorzała kłótnia i dopiero po dłuższej chwili kobiety zdały sobie sprawę, że Kamila wyszła z domu. I co najgorsze nie wróciła na noc. Laura pełna najgorszych przeczuć wydzwaniała na jej numer, niestety bezskutecznie. Dziewczyna nie odbierała.

Wróciła następnego dnia, by się przebrać przed pracą. W czasie, gdy się przebierała, Żaneta znowu zaczęła domagać się, żeby Kamila nazywała ją matką, bo to przecież ona ją urodziła.
Kamila, która nigdy nie okazywała złości, nie wytrzymała i powiedziała:
– Jaka z ciebie matka? Podrzuciłaś mnie jak psa i ja teraz mam cię nazywać matką? Nigdy! Rozumiesz? Nigdy tego nie zrobię! – i wyszła.

Po powrocie z pracy nic się nie zmieniło, Żaneta nadal była i nadal kłóciła się z siostrą. Kamila, która przeniosła się do kuchni, by udostępnić swój pokój Żanecie, wkrótce miała dość ciągłych kłótni i postanowiła przyspieszyć swój ślub. Zdecydowała się na skromną ceremonię, byle tylko jak najszybciej wyprowadzić się z domu i nie słuchać ciągłych kłótni.

Oceń artykuł
TwojaCena
Pojechała zagranicę, by zarobić, a wróciła z dzieckiem tylko po to, by zostawić je siostrze i znowu wyjechać.