Kiedy mój partner, Jakub, zaproponował, abyśmy podzielili nasze wydatki, jak to ma miejsce w europejskich rodzinach, przedstawiłam mu listę zadań, które również powinniśmy dzielić. Jego reakcja rozśmieszyła mnie na długo.
Jestem rozwiedziona, Jakub również. Cieszyło nas to, że oboje mamy już pewne doświadczenia. Przynajmniej wiemy, co mogłoby nas skłonić do kolejnego rozwodu. Zdecydowaliśmy być razem i zamieszkaliśmy ze sobą. Pierwszy tydzień był wspaniały, można go określić jako tydzień miodowy. Jakub codziennie obdarowywał mnie kwiatami, starał się zrobić wszystko, aby mi było przyjemnie. Ale gdy odsunęliśmy na bok całą tę romantykę i rozpoczęło się prawdziwe życie, zobaczyłam jego prawdziwe oblicze. Po powrocie z pracy oznajmił: „Podzielmy nasz domowy budżet na pół. Oboje zarabiamy podobnie, więc to nawet plus dla nas.”
Byłam nieco zaskoczona, bo nie planowałam wydawać części mojej pensji na budżet domowy. To dlatego, że jestem przyzwyczajona do tego, że mężczyzna jest głównym żywicielem rodziny. Dla mnie było logiczne, że on kupuje jedzenie, a ja gotuję.
– „Czy też podzielimy obowiązki domowe?” – zapytałam.
– „Nie. Gotowanie, pranie, sprzątanie – to są kwestie kobiece” – odpowiedział.
Rano, kiedy Jakub obudził się i zadowolony poszedł do kuchni na śniadanie, był zaskoczony. Na stole nie było jedzenia.
– „Marysia, gdzie jest śniadanie? Spóźnię się!”
-„Proszę” – podałam mu listę z cenami i usługami.
– „Co to jest?” – ze zdziwieniem zapytał Jakub.
– „Chciałeś równouprawnienia, więc wszystko zorganizowałam. Jeśli mężczyzna odmawia dzielenia obowiązków domowych, żona przedstawia mu listę z cenami. Patrz, śniadanie kosztuje 40zł, ale jeśli chcesz coś specjalnego, cena rośnie. Wszystko zależy od złożoności przygotowania.”
Powinniście zobaczyć jego minę. Bez słowa wyszedł z pokoju, przebrał się i poszedł do pracy. Wygląda na to, że znów zostanę sama. Moja inicjatywa nie spodobała się Jakubowi; tak samo jak mi jego propozycja.
Podział obowiązków i kosztów w związku? Co wynikło z propozycji mojego partnera



