Złożyłem pozew o rozwód. Proces trwał wiele miesięcy, więc cieszyłem się, kiedy nadszedł koniec. Mój syn chciał zostać z matką. Nie spodziewałem się tego. Zawsze myślałem, że mamy bardzo dobrą relację. Jest jedyną osobą, którą mam, a wtedy postanowił z nią zostać. W ogóle zawsze myślałem, że mam zgraną i silną rodzinę, ale w jednej chwili wszystko runęło jak domek z kart. Moja żona często wyjeżdżała w podróże służbowe, a później coraz częściej podróżowała ze swoim młodym asystentem. Był to przystojny, młody mężczyzna, a nam akurat wtedy nie układało się najlepiej.
Żona mnie zdradzała, choć zaprzeczała, mówiąc, że asystent jest żonaty – ja jej nie wierzyłem. Teraz muszę mieszkać w wynajętym mieszkaniu, ale mam oszczędności i zamierzam kupić sobie coś swojego. Syn jednak nie chciał się do mnie wprowadzić. Mamy dwupiętrowy dom, wybudowany pięć lat temu. Bardzo mi się tam podobało, ale żona powiedziała, że to ja muszę odejść, inaczej będzie utrudniała rozwód.
Mój syn nie chciał mieszkać w wynajętym mieszkaniu. Od urodzenia żył w dobrobycie, nigdy niczego nie potrzebował. Myślał tylko o nowych gadżetach, nowych ubraniach, imprezach.
Nie miał pojęcia, jak bardzo cierpiałem. Stało się wtedy dla mnie jasne, że mój syn jest egoistą. Byłem przerażony, kiedy zdałem sobie z tego sprawę. Podpisaliśmy dokumenty i wyjechałem. Znalazłem jednopokojowe mieszkanie i zacząłem w nim mieszkać sam. W ciągu dnia pracowałem, wieczorami siedziałem sam i oglądałem telewizję. Miesiąc po rozwodzie zacząłem dostawać telefony ze szkoły. Mój syn nie uczęszczał na zajęcia. Rzeczywiście, miał niskie oceny.
Prosiłem byłą żonę, żeby porozmawiała z synem, ale on nie chciał jej słuchać. Chodził na imprezy i dyskoteki z nowym partnerem matki. Matka nie dogadywała się z synem i kiedyś wysłała go do mnie, mówiąc: „Potrzebujesz ojcowskiej opieki”.
Syn stał się dla niej ciężarem i chciała się go pozbyć, taka jest prawda. Chłopak wrócił do mnie, przeprosił, że zostawił mnie samego. Teraz nie kontaktuje się z matką, bo zrozumiał, że dla niej był jedynie przeszkodą.




