Po porodzie Justyna natychmiast podpisała zrzeczenie się praw rodzicielskich do dziecka i zdecydowała się odejść. Lekarze, pielęgniarki i sanitariuszki patrzyli na nią z pogardą, ale ona na to nie zwracała uwagi.


Po porodzie Justyna natychmiast podpisała zrzeczenie się praw rodzicielskich do dziecka i zdecydowała się odejść. Lekarze, pielęgniarki i sanitariuszki patrzyli na nią z pogardą, ale ona na to nie zwracała uwagi. Ordynator oddziału zadawał jej pytania, próbował ją odwieść od tej decyzji.
— Nie, jestem pewna swojej decyzji! Zdecydowałam o tym kilka miesięcy temu, kiedy ojciec dziecka mnie porzucił. Byłam w piątym miesiącu ciąży. Nie mam gdzie mieszkać z dzieckiem. Studiuję i mieszkam w akademiku, nie mogę go tam zabrać.
— A twoi rodzice? Może mogą zabrać dziecko, podczas gdy ty się uczysz albo możesz się do nich przeprowadzić.
— Nie mam rodziców, nigdy ich nie znałam. Wychowałam się w domu dziecka. Nie chcę takiego życia. Jestem za młoda, żeby marnować swoje życie na dziecko. Będę miała zupełnie inne życie, szczęśliwe i niezwykłe. Oddajcie mi moje rzeczy, wychodzę.

Justyna urodziła parę godzin wcześniej. Była przerażona stanem swojego ciała. Jak ciąża zniszczyła jej sylwetkę.
—Boże, ile czasu będę musiała poświęcić, aby doprowadzić swoje ciało do porządku! Trzeba będzie jeszcze wydać pieniądze, żeby kupić pas ściągający i kosmetyki, które ukryją wszystkie ślady po ciąży. Nikt nie może się domyślić. Mam całe życie przed sobą. Błędy młodości powinny pozostać w przeszłości.

Na ulicach tętniło życie. Wszyscy przygotowywali się do świąt.
Razem z Justyną urodziła jeszcze jedna młoda dziewczyna. — Natalia, — opowiadał główny lekarz położnej, — ma 24 lata. Jej poród był bardzo ciężki. Ledwie udało się uratować dziecko. Prawie urodziła na ulicy, przechodnie pomogli i przewieźli ją do szpitala. Dziecko jest bardzo słabe, ma wiele problemów. Jeszcze nie oddycha samodzielnie, istnieje ryzyko powikłań. Ona nie odstępuje swojego syna na krok, często odwiedza również syna Justyny.
-Chcę adoptować opuszczonego chłopca, — oświadczyła następnego dnia głównemu ordynatorowi. — Natalio, jesteś pewna? Twój syn ma wiele problemów, poradzisz sobie z jeszcze jednym noworodkiem?
– Tak, jestem pewien: moja miłość i troska wystarczą dla dwojga. Poza tym moi bliscy mi pomogą.

Wkrótce Natalia została wypisana do domu z dwoma chłopcami. Odwiedzili ich bliscy. Byli szczęśliwi z obu chłopców. Wszyscy wierzyli w Natalię. Miłość czyni cuda. A Justyna pewnie kiedyś zrozumie, jaki popełniła błąd.

Oceń artykuł
TwojaCena
Po porodzie Justyna natychmiast podpisała zrzeczenie się praw rodzicielskich do dziecka i zdecydowała się odejść. Lekarze, pielęgniarki i sanitariuszki patrzyli na nią z pogardą, ale ona na to nie zwracała uwagi.