Przez długi czas nie mogłam wyjść za mąż, ponieważ nasza wioska jest mała, a ja nie jestem zbyt atrakcyjna. Od dawna miałam problemy z nadwagą, ale nigdy nie zwracałam na to uwagi. Pewnego dnia, pojechałam z moją kuzynką do sąsiedniej wsi na dyskotekę i tam poznałam mojego męża Marka. Pochodził z prostej rodziny, umiał zarabiać pieniądze, więc ja zajęłam się domem.
Żyliśmy razem dobrze, staraliśmy się o dziecko przez pięć lat. Moi rodzice chcieli już mieć wnuki, ale jakoś Bóg przez ten czas nie dał nam potomstwa. Mój mąż zaczął się martwić i kazał mi sprawdzić stan swojego zdrowia. Lekarze powiedzieli mi, że to wszystko przez moją nadmierną wagę.
Naprawdę zaczęłam myśleć o mojej rodzinie, ale wiadomo, że na wsi trudno przejść na jakąś dietę. Marek powiedział, że ożenił się po to, żeby mieć pełną rodzinę. Jeśli nie bedzie miał dzieci, to nie potrzebuje takiej żony i odszedł ode mnie. Byłam w szoku, bo szczerze liczyłam, że jednak mnie nie zostawi. Po paru miesiącach, wzięliśmy rozwód. On już miał inną kobietę.
Dwa lata później, mój były przysłał mi zdjęcie ze swoją żoną i ich synem. Szczerze pogratulowałam mu potomstwa, ale zazdrościłam, że ktoś może mieć dzieci, a ja nie. Od tego czasu, zaczęłam odwiedzać domy dziecka i pomagać sierotom.
Wtedy los zesłał mi wspaniałego człowieka z miasta. Był wolontariuszem, który pomagał sierocińcom. Pewnego dnia, spotkaliśmy się na jednej z imprez charytatywnych. Opowiedział mi dużo o swoim życiu i tak zaczęliśmy się poznawać. Nie chciał mieszkać na wsi, więc wynajęliśmy mieszkanie w mieście. To właśnie tam powiedziałam mu, że nie mogę mieć dzieci. Nawet się nie przejął, tylko mnie zaczął wspierać i postanowiliśmy, że będę się leczyć. W pół roku, zrzuciłam zbędne kilogramy i zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym. Byłam niesamowicie szczęśliwa.
Spodziewamy się dziecka i będziemy mieli dziewczynkę. Cieszę się, że Bóg dał mi maleństwo i kochającego męża, doceniam każdą chwilę mojego życia.




