Pieniądze szczęścia nie dają.

Wszyscy we wsi zazdrościli Celinie, że dziewczyna ze wsi, w dodatku bez wykształcenia i koneksji, wychodzi za mąż za miejskiego bogacza. Ślub miał się odbyć za trzy miesiące i wszystko miało być na najwyższym poziomie. W szafie wisiała zjawiskowa suknia ślubna sprowadzona prosto z Paryża, tort zamówiony był w najlepszej cukierni w mieście. W czasie przyjęcia weselnego przewidziane było mnóstwo atrakcji. Cała rodzina żyła zbliżającą się uroczystością i cieszyła się ze szczęścia, jakie spotkało Celinę. Właściwie to nie wszyscy. Babcia Adela była przeciwna temu związkowi. Nieraz mówiła do wnuczki – dziecko zastanów się, jeszcze nie jest za późno, jeszcze wszystko można odwołać.
– Babciu, ty chyba nie chcesz mojego szczęścia! Nie widzisz jak Jerzy o mnie, jak o nas dba? Przecież sfinansował remont domu, tacie kupił całkiem dobre auto. Mnie traktuje jak księżniczkę. Nawet tobie kupił najnowocześniejszy aparat słuchowy. I ty mi mówisz, żebym go rzuciła? – Celina nie kryła swego oburzenia.
– Dziecinko, ale pieniądze to nie wszystko, ja tylko cię ostrzegam, żebyś później nie żałowała. Po co ci chłopak z miasta? Czy nie lepiej by ci było wyjść za Grześka? Z nim byłoby ci dobrze. On patrzy na ciebie jak w obraz i …

Celina nie dała jej dokończyć. Rzuciła szczotkę do włosów i wybiegła z domu.
Babcia smutno pokiwała głową. – Obym się myliła- pomyślała.

Wesele się odbyło z takim przepychem, że ludzie jeszcze długo o nim wspominali. Były gołębie wypuszczone przed kościołem i pokaz pirotechniczny po oczepinach. Nie wspominając już o samym przyjęciu weselnym.

Po ślubie młodzi zamieszkali w mieście i nie minęło wiele czasu, gdy Celina zaszła w ciążę. Wszyscy z tej wiadomości bardzo się ucieszyli. Jerzy i teściowie bardzo dbali, by niczego jej nie brakowało. Gdy urodziło się dziecko- syn – wszystko się zmieniło. Teść coraz częściej wysyłał syna w delegacje, teściowa cały czas miała Celinie coś do zarzucenia. Wkrótce w ich domu zaczęły pojawiać się młode kobiety, które jawnie flirtowały z Jerzym.

Celina była coraz bardziej przygnębiona. pewnego wieczoru nie wytrzymała i zapytała męża, czemu tak bardzo zmieniło się zachowanie wszystkich w stosunku do niej. Chciała wiedzieć, czym zawiniła.
– No cóż, będę z tobą szczery. To rodzice naciskali, żebym znalazł sobie żonę we wsi.

Według nich, to miało mi zapewnić zdrowe i silne potomstwo. Spełniłaś swoje zadanie, mam spadkobiercę. Gdy mój syn trochę podrośnie, opieką i jego wychowaniem zajmie się moja matka. Ty nie zapewnisz mu rozwoju intelektualnego na naszym poziomie. Nie ukrywajmy, ja się z tobą nudzę, nie mamy o czym rozmawiać. Dostaniesz pewną sumę pieniędzy i możesz wracać do siebie na wieś. – Jerzy nawet nie podniósł na nią wzroku.
– Nigdy! Rozumiesz! Nigdy nie zostawię ci mojego dziecka! – krzyknęła.
Mężczyzna uśmiechnął się ironicznie. – Możesz nie mieć wyboru. Jak myślisz, komu sąd przyzna opiekę? Mnie stać na najlepszych adwokatów.
– By cię szlag, ty …
– Nie kończ, dla własnego dobra nie kończ, bo jeszcze chwila i… Jerzy nie dokończył i wyszedł.
W tej jednej chwili cały świat Celiny zawalił się. Zrozpaczona pomyślała:
– Babciu miałaś rację! Czemu cię nie posłuchałam?
Pieniądze, co prawda ułatwiają życie, ale szczęścia nie dają, o czym kobieta przekonała się na własnej skórze.

Oceń artykuł
TwojaCena
Pieniądze szczęścia nie dają.