Nie miałem złych zamiarów, kiedy w sobotę wieczorem wziąłem od ojca klucze do warsztatu przy Grochowskiej.

Nazywam się Bartek Wójcik, mam trzydzieści dwa lata i od ośmiu miesięcy jestem mężem Kingi.

Marzena prowadziła kwiaciarnię przy Kilińskiego jedenaście lat. Zaczynała od straganu na targu, potem

Zadzwonił w czwartek po południu, akurat kiedy kończyłam zmianę u pani Haliny. Numer w telefonie wyskoczył

Telefon zadzwonił, kiedy Barbara miała ręce po łokcie w smarze. — Warsztat Kwiatek, słucham.

Zadzwonili w najgorszym możliwym momencie — akurat stałem przed tablicą w sali konferencyjnej i tłumaczyłem

Mietek siedział na drewnianym stołku przy oknie i patrzył na pole. Siedemdziesiąt dwa lata, z czego czterdzieści

Mam na imię Michał, więc na imieniny cioci przyniosłem marmoladę, a na parapetówkę kuzyna — mop.

Zaczęło się od tego, że Lidia poprosiła mnie, żebym został dłużej w pracy. Nie, nie tak. Zaczęło się









