Otworzyłam drzwi wejściowe i był taki dym, że nie można było oddychać. Wzięłam sprawy w swoje ręce i złożyłam skargę na policję.

Otworzyłam drzwi wejściowe i był taki dym, że nie można było oddychać. Wzięłam sprawy w swoje ręce i złożyłam skargę na policję.

Mamy duży problem na klatce schodowej.

Tłumy ludzi palą na korytarzach. Od tego zapachu można się udusić. Próbowaliśmy rozmawiać z sąsiadami, ale niestety bezskutecznie. Wiem, kto dokładnie pali, ale wciąż nie mogę ich przyłapać na gorącym uczynku. W naszym dziesięciopiętrowym bloku wszystkie mieszkania posiadają balkony. Większość mieszkańców pali właśnie tam. To jest wszystko przecież bardzo proste: palisz w swoim mieszkaniu albo na balkonie, następnie robisz przeciąg i dziesięć minut później możesz oddychać  świeżym powietrzem. Jednak u niektórych palących sąsiadów, domownicy są przeciwni takim rozwiązaniom, ze względu na przykład małe dzieci. Palą więc zaraz przy swoich drzwiach, bo są zbyt leniwi, żeby wyjść na dwór. Zasadniczy problemem polega na tym, że okna na klatce są bardzo szczelnie zamknięte. Nie ma klamek. Można je oczywiście uchylić, ale potem nie da się ich zamknąć w zimne dni. Jest jeszcze jeden kluczowy problem. Niektórzy z naszych mieszkańców, chyba po złośliwości, sprawiają, że nasza winda często się psuje. Ja mieszkam na ósmym piętrze i mam problem niedoleczonym zapaleniem płuc. Kiedy wchodzę po schodach, bardzo trudno mi się oddycha, czuję tępy ból w klatce piersiowej. To koszmar wchodzić tak wysoko w oparach dymu papierosowego. Zaraz po wejściu do swojego mieszkania biegnę do okien i wietrzę. Wiem dokładnie, kto pali na wspólnej przestrzeni, ale nie mam dowodów. Ci sąsiedzi są bardzo ostrożni. Boją się, że zostaną nakryci i będą musieli zapłacić wysoką karę. Kiedy ich spotykam, pytam

Jesteś taki młody, dlaczego zatruwasz swój organizm?

Uśmiechają się tylko tajemniczo. Od lat nic się nie zmienia w tej materii.

Mój sąsiad z piętra. Kiedy jego żona zaszła w drugą ciążę wyganiała go na papierosa na zewnątrz. Leń patentowany chował się przed nią na półpiętrze i tam palił. Kiedy otwieram drzwi mojego mieszkania, cały ten dym natychmiast wlatuje mi do środka. Nie rozumiem, jak jego żona tego nie zauważa?  Skarżyłam się już wielokrotnie sąsiadom i policji, ale bezskutecznie. Dzielnicowy obiecywał mi, że porozmawia z mieszkańcami szybko jednak o wszystkim zapomniał. Problem nie został rozwiązany do dzisiejszego dnia. Dym nadal unosi się na klatce.

Oceń artykuł
TwojaCena
Otworzyłam drzwi wejściowe i był taki dym, że nie można było oddychać. Wzięłam sprawy w swoje ręce i złożyłam skargę na policję.