Otrzymałem od żony spakowaną walizkę z niezbędnymi rzeczami

Drogi Dzienniku,

Dzisiaj po raz pierwszy otrzymałam od męża zapakowaną walizkę pełną jego rzeczy. Nie bądź głupia! krzyknął, a ja tylko się uśmiechnęłam, choć w głowie kłębiły się wszystkie nasze niepokoje.

Wtedy po raz pierwszy pomyślałam o kamerze wideo. Nie tylko pomyślałam zamontowałam ją wszędzie w mieszkaniu. Nie powiedziałam o tym Wiktorowi, bo miałem w planach małą niespodziankę. Niespodzianka rzeczywiście się udała.

Jakże dobrze, że wyszła za męża, a nie za tego nieudolnego Janusza Koleckiego! pomyślałam, wygodnie rozciągając się w fotelu, brzuchem już wypełniającym się w podeszłym trzecim miesiącu. Gdyby wyszła za niego, pewnie mieszkałaby teraz w bloku za obwodnicą Warszawy.

Janusz nie był w stanie zapewnić jej nic więcej. Nie bez powodu wszyscy nazywali go nie Szymonem, a Jankiem jak statek, tak i jego los. Kto by pomyślał, że ktoś określi wielkiego dowódcę jako Janik Macedoński? Nikt! To tak, jakby Lenin nazwać Wojtkiem po prostu nie do pomyślenia. A Janko Biały brzmi całkiem naturalnie.

Gdybyśmy nazwali film Operacja Ż i inne przygody Aleksandra, nikt by go nie wziął pod uwagę po prostu by się nie udał. Z kolei Jankowy plan miałby szansę.

Od czasów szkolnych obaj byli zakochani w pięknej Grażynie. Często chodziliśmy we trójkę, a Janko zawsze przegrywał tuż przy wesołym i dowcipnym Wiktorze. Nie zauważał tego, a przegrana nie psuła naszej przyjaźni Janko potrafił przyjaźnić się naprawdę.

Po maturze Grażyna w końcu zdecydowała, że woli Wiktora, a Janko musiał odejść trzecim zawsze musi odejść. Janusz pozostał trzecim.

Trzy miesiące po rozpoczęciu studiów Wiktor porzucił ją, zakochując się w koleżance z roku. Grażyna zadzwoniła do Janka, po raz pierwszy nazywając go Szymonem. Wtedy Janusz przybył, by rozproszyć jej smutek i pomóc wyjść z depresji.

Wcale nie było między nimi nic romantycznego on został po prostu przyjacielem, a tego wystarczyło, by był blisko ukochanej.

Wiosną Grażyna zakochała się w nowym wyborze Wiktor został wyparty z jej serca. Jej wybrańcem stał się student z tej samej uczelni, kilka lat starszy, poznany w bibliotece. Tak, nie wszystko już jest w cyfrowej formie.

Janko natychmiast został zapomniany, a wszystkie myśli Grażyny skierowały się ku Artemowi. Janko, nieudolny koleś, po szkole poszedł na kolegium architektury, ciągle nosząc ze sobą coś głupiego brzęczenie maszyn i dźwięk metalu, bo trochę się nauczę, a potem może pójdę na studia.

Grażyna nudziło życie z tak skręconym facetem. Chciała miłości i przytulania, ale nie z nim. Wkrótce znalazła to, czego pragnęła.

Temat, trochę starszy od niej, otworzył przed nią drzwi uczuć. Ich dusze wzleciały w niebo, myśleli o małżeństwie i czuli się szczęśliwi.

Po roku związku Artem kończył studia, Grażyna była na drugim roku czemu nie wziąć ślubu? Temat dostanie dyplom i wreszcie będą mogli się pobrać!

Wtedy zadzwonił Janko: W szkole organizujemy wieczór absolwentów! Pójdziesz, Grażynko? I ja zgodziłam się. Niech Witek zobaczy, kogo przegapił! Chciałam pochwalić się przed byłym adoratorem, że wkrótce będę mężatką.

Janko już pracował w prestiżowej firmie budowlanej i dobrze zarabiał, a z Wiktorem wciąż utrzymywali przyjaźń. Janko przekazał mi, że mój były kochanek jest teraz wolny i także planuje iść na spotkanie absolwentów.

Ustaliliśmy termin pierwsza sobota lutego. Grażyna starannie przygotowała strój: krótką sukienkę, futrzany płaszcz i wyruszyła z Jankiem, który podwiózł ją własnym samochodem.

Gdy zobaczyłam byłego kochanka, uświadomiłam sobie, że oszukiwałam samą siebie nic nie przeszło! Tylko mały płomień w sercu czekał na swój moment, a ten właśnie nadszedł.

Witek również był zadowolony z mojej przemiany w ciągu półtora roku. Nikt nie powiedział Jankowi, co się stało. On nie zauważył, bo Grażyna zawsze była najpiękniejsza w jego oczach i tak zawsze była.

Spojrzałyśmy na siebie, a potem, bez słów, udałyśmy się pod jego mieszkanie i odwdzięczyłyśmy się za stracony czas. Janko znowu został trzecim.

Ślub z Artemem się nie odbył w sierpniu, już w ciąży, poślubiłam Wiktora. Viktor oświadczył się!

Teraz czekamy na nasze dziecko USG pokazało, że to dziewczynka! Wiktor okazał się solidnym mężem. Po ślubie przeniósł się na nocną zmianę i pracuje jako kurier zawód dobrze płatny w naszych czasach.

Grażyna zaliczyła semestr eksternistą, a rodzice pomogli jej finansowo. Życie zwykłej, szczęśliwej rodziny.

Wkrótce na świecie pojawiła się mała Łucja. Czas płynął, zbliżał się moment, kiedy Grażyna wróci do nauki. Dziecko rosło i zaczęło chodzić.

Nie oddaliśmy jej do żłobka nie wiadomo, co się tam dzieje. Zatrudniliśmy nianię, bo babcie były jeszcze młode i pracowały. Dziadek nie miał zapotrzebowania na takie obowiązki po prostu nie chciał zmieniać pieluszek.

Po starannym wyborze nadeszła decyzja dwudziestoletnia Agnieszka, studentka zaoczna, podjęła się opieki. Miała świetne referencje, choć Grażyna uważała ją za mało atrakcyjną co wcale nie było ważne.

Agnieszka zażądała nieco niższego wynagrodzenia, więc układ się zgodził.

Grażyna ruszyła do nauki, a Agnieszka do pracy. Niania szybko nawiązała kontakt z Łucją, a mała chętnie trzymała się jej za rękę. Gdyby dziecko poczuło się źle, natychmiast się objawiło płacząc lub krzycząc, więc rodzice nie martwili się.

Podczas kąpieli zauważyłam odparzenie, którego nie powinno być już nie w czasach starych pieluszek. Nie chciałam Agnieszce mówić o tym, bo bałam się, że to wywoła niepotrzebny zamęt. Na szczęście na rynku jest mnóstwo kremów i maści, więc poradziłam sobie sama.

Później pojawił się wywiad u lekarza okazało się, że to alergiczny zapalenie skóry. Łucja ma alergię na niektóre pokarmy, ale niania była o tym poinformowana. Nie podawaliśmy jej żadnych produktów, które mogłyby zaszkodzić.

Przysięgam na Chrystusa i Boga, wykrzyknęła Agnieszka, nie dałam jej niczego! Przecież mam kurs pielęgniarski! ale w domu nie było żadnych jedzenia, które mogłoby się dostać na podłogę. Grażyna pilnowała, by nic nie pozostało.

Mąż podjął się: Nie mów głupot! Zróbmy testy alergiczne i poczekajmy, nie stresuj się.

Wtedy po raz pierwszy pomyślałam o kamerze wideo. Nie tylko pomyślałam zamontowałam ją wszędzie. Nie powiedziałam o tym Wiktorowi, bo miałem w planach niespodziankę. I niespodzianka się udała.

Okazało się, że Łucja była praktycznie zostawiona sama sobie. Gdy żona wyjechała na studia, zaczęło się najciekawsze. Wiktor i Agnieszka spędzali noc w sypialni, a mała chodziła z pokoju do pokoju w domu były dwa pokoje poza sypialnią.

Bez Grażyny w domu leżały chipsy i inne niezdrowe przekąski uwielbiał je Wiktor, a także Agnieszka. Mała Łucja je podjadała…

Gdy Grażyna wróciła, wszystko było posprzątane. Dodatkowo, okazało się, że Agnieszka była pierwszą miłością Wiktora na pierwszym roku studiów! Po rozstaniu z nią, Wiktor wziął dokumenty i został nianią.

Cała ta układanka pozostaje zagadką, może była przypadkowa, a może nie. W każdym razie, kiedy Janko dowiedział się, że mieszkanie należy do rodziców Grażyny, przyjaciele nie mieli już miejsca do zamieszkania.

Niania otrzymała miłe słowa z nutą wulgaryzmu i podwyżkę. Mąż też dostał podobne słowa, a walizka z rzeczami Grażyna nie zamierzała wybaczyć.

Oni pojechali razem, a Witek nawet nie próbował przeprosić. Najwyraźniej nie widział w swoim zachowaniu nic złego wszystko było bożą łaską.

Grażynie zrobiło się niedobrze kolejne wpadki uderzyły w nią prosto w czoło. Przypomniała sobie niezdarnego i wiernego Janka: On przyjdzie i rozproszy mój smutek swoimi niezdarnymi dowcipami, tak jak zawsze! właśnie teraz ich potrzebowałam.

Niestety tym razem Janko nie mógł przyjechać. Nie dam rady, Grażyno! usłyszałam zamiast zwykłego Rozumiem, jedziemy!. Grażyno? nie rozumiałam, to było coś nowego. Janko nazwał mnie po raz pierwszy Grażynka.

Dlaczego? spytałam. Jadę do żony na szpital rodzinny, mam nowo narodzonego syna, więc przepraszam! Nie mam czasu na gadanie! powiedział szybko i rozłączył się. Zwykle to ja rozłączałam się pierwsza, bo z Jankiem nie było ceremonii.

Syn? Jaki syn? Jaka żona? Przecież kocha Grażynę! pomyślałam zdumiona. Ale fakt pozostał faktem kolega Kolicek został ojcem i nie miał już czasu dla mnie

Co chciałam? Czy dorosły mężczyzna ma skakać przed mną aż do emerytury? Witek ostatnio mówił, że dostał awans i kieruje jakimś działem.

Czułam gorzką żal i coś w rodzaju zdrady wszyscy mnie zostawili! Mąż i przyjaciel, którego uważałam za bratnią duszę. Co za niewiarygodny los!

Szczególnie Witek Co za dramat! Jak mogło się tak stać z własnym dzieckiem? Czy nie zasługuję na lepsze?

A gdyby Łucja się zadławiała? Nie usłyszelibyśmy tego z zamkniętej sypialni. Gdyby się tak stało

Janko nigdy mnie nie zdradziłby

Koniec dziennika.

Oceń artykuł
TwojaCena
Otrzymałem od żony spakowaną walizkę z niezbędnymi rzeczami