On pewnie wygrał rozwód ale ojciec jego żony zastygł na sali sądowej
Większość mężczyzn wygląda na załamanych po rozwodzie. Tymczasem Bartosz Nowicki promieniał, jakby wygrał grube miliony w totolotka.
W korytarzu Sądu Okręgowego w Warszawie poprawiał włoski krawat, przekonany, że zapewnił sobie firmę, willę w Konstancinie i pełną wolność, zostawiając żonę Zuzannę z niczym.
Ale Bartosz zapomniał o jednym szczególe: o ojcu Zuzanny. W szachach nie świętuje się zwycięstwa, dopóki król nie jest matowany, a król właśnie miał wejść na scenę.
W prywatnej sali rozmów Bartosz szepnął swojemu prawnikowi, Michałowi Wiśniewskiemu:
Dziewięćdziesiąt procent aktywów płynnych. Firma jest w pełni moja. Nie spodziewałem się, że ona tak łatwo się podda.
Michał skinął głową, precyzyjny niczym chirurg, przeglądając dokumenty na ciężkim stole.
Bartosz zaśmiał się pod nosem, zadowolony, że Zuzanna nawet nie próbowała walczyć o dom w Konstancinie, i od razu wysłał SMS-a asystentce, by przygotowała szampana.
Czuł się niezwyciężony, nie przewidując, że ten rozwód będzie go kosztował o wiele więcej niż pieniądze.
Na sali 14 Zuzanna siedziała cicho, skromnie ubrana, włosy miała spięte w elegancki kok.
Wyglądała na pogodzoną, ale w jej spokojnych oczach widać było dobrze przemyślaną taktykę.
Niech bierze firmę i dom powiedziała szeptem do swojej prawniczki, Julii Górskiej. On mierzy wartość tylko w złotówkach. Jeśli mu to oddam, stanie się nieostrożny. Właśnie tam zamierzam go złapać.
Bartosz wszedł, roztaczając wokół siebie aurę pewności. Uśmiechnął się do Zuzanny z wyższością: Będziesz zabezpieczona rzucił. Ale Zuzanna nie dała się sprowokować.
Do sali weszła sędzia Elżbieta Nowak i ogarnęła salę powagą. Przechodzimy do ostatecznego rozstrzygnięcia sprawy Nowicki kontra Nowicka oznajmiła.
Ugoda wyraźnie działa na korzyść pozwanego pana Nowickiego.
Mój klient pragnie tylko spokoju, wysoki sądzie odparł spokojnie Michał.
Sędzia spojrzała na Zuzannę: Rezygnuje pani ze wszelkich praw do wspólnego majątku, a także firmy Nowicki & Syn?
Nie chcę nic od Nowicki & Syn odpowiedziała sucho Zuzanna. Chcę czystego rozstania.
Pierś Bartosza wypełniła się tryumfem do chwili, gdy drzwi sali nie skrzypnęły i nie rozwarły się.
Wszedł Stanisław Grzelak, ojciec Zuzanny, opierając się na laskę, która stuknęła o posadzkę jakby to był dźwięk wyroku. Jego surowy wzrok zatrzymał się na Bartoszu.
Sprzeciwiam się powiedział spokojnie Stanisław. Te aktywa nie należą do pana Nowickiego.
Bartosz prychnął: Musiał się pan pomylić, chyba lata robią swoje. Starszy pan, zegarmistrz z Pragi.
Stanisław nie zareagował na drwinę i położył przed Bartoszem zniszczoną, skórzaną teczkę. Otwórz ją powiedziała Zuzanna lodowatym tonem.
W środku była czarno-biała fotografia i dokument: Rodzinny fundusz powierniczy Grzelak.
Oprogramowanie Vector Logic, willa oraz firma były własnością funduszu i po rozwodzie przechodziły wyłącznie na Zuzannę. Bartosz aż pobladł.
Nie jest pan właścicielem ani oprogramowania, ani domu, ani firmy odezwał się Stanisław spokojnie.
Przez dziesięć lat wynajmował pan swoje życie. Czas najmu właśnie się skończył.
Zuzanna spokojnie poprawiła szminkę: Alimenty możemy omówić, ale nie widzę powodu, bym miała je płacić.
Michał w popłochu przekartkował akta: Licencja została unieważniona. Bez niej Nowicki & Syn nie przedstawia żadnej wartości.
Kontrakt rządowy jest nieważny. Grozi panu sprawa karna za oszustwo.
Stanisław oparł się na lasce: Ja naprawiam rzeczy. A ty, Bartoszu, jesteś złamany.
Ja zbudowałem tę firmę! Ten kontrakt warty jest półtora miliarda złotych! wykrzyczał Bartosz.
Zuzanna wystąpiła do przodu: Ten kontrakt zależy od mojego kodu, Bartoszu. Od Vector Logic.
Przez dziesięć lat mówiłeś, że nie nadaję się do interesów, zamykałeś mnie z nudną pracą.
Ale to właśnie ona zbudowała twoje imperium. Każda aktualizacja, każda linijka kodu pisana nocami to ja. Ty jedynie zbierałeś pochwały.
Głos Stanisława wypełnił zaskoczoną salę:
Licencja jest unieważniona. Nowicki & Syn nie ma prawa korzystać z tego oprogramowania.
Bartosz osunął się na krześle. Zwycięstwo, o którym marzył przez lata, uleciało w jednej chwili.
Wpadł w furię, zdając sobie sprawę, że bez licencji kontrakt przepada, a jego firmie grozi zarzut wyłudzenia i jej upadek.
Spokojny uśmiech Zuzanny mówił jasno: za chciwość trzeba zapłacić najwyższą cenę.
Sędzia Nowak ogłosiła godzinną przerwę, podczas gdy Bartosz i Michał gorączkowo próbowali ratować sytuację.
Fundusz Grzelak był nie do ruszenia pułapka zastawiona dziesięć lat wcześniej.
Odwołanie oznaczałoby lata batalii sądowej, a kontrakt z państwem groził prokuratorskimi zarzutami.
Bartosz w końcu próbował błagać Zuzannę: 50/50, zwolnienie pracowników, obietnica ratowania firmy.
Ale ona znała go na wylot. Latami zabezpieczała wszystkie jego działania i znała każde jego kłamstwo.
Stanisław podał warunki: Bartosz przekazuje firmę Nowicki & Syn, opuszcza dom w Konstancinie, rezygnuje z funkcji prezesa, ale nie trafi do więzienia.
Jeśli odmówi czeka go proces za oszustwa, kradzież oraz złamanie prawa o ochronie danych. Zapędzony w kozi róg, Bartosz podpisał dokumenty.
Skrycie próbował zniszczyć serwery firmy tzw. opcję Samson jednak Zuzanna przewidziała to wcześniej.
Zamiast zniszczenia danych, system od razu wysłał sygnał do wydziału do walki z cyberprzestępczością, a funkcjonariusze zatrzymali go na miejscu.
Pojął zbyt późno, że każde jego posunięcie zostało przewidziane. Zuzanna i Stanisław wyszli z sądu jako zwycięzcy.
Zuzanna przejęła kontrolę nad firmą, zmieniając nazwę na Vector Systems.
Rozwijała ją z kompetencją i spokojem, jednocześnie poświęcając czas malarstwu i warsztatowi ojca.
Bartosz dostał 15 lat więzienia; jego styl życia i imperium przepadły bez śladu.
Ostatecznie pojął surową prawdę: prawdziwy sukces to nie władza ani szybki zysk, a solidne fundamenty. I że to zegarmistrz z córką naprawdę potrafi zatrzymać czas.




