Drugiego męża Anna poznała podczas wolontariatu w Biebrzańskim Parku Narodowym, gdzie zajmowano się ochroną gniazd rzadkich ptaków przed kłusownikami. Przyjechała tam z dziesięcioletnim synem, Szymonem.
Tomasz był sercem całego przedsięwzięcia biolog z pasją, o błyszczących oczach. Te nietypowe wyjazdy organizował razem z kolegą z dzieciństwa; była to dla niego zarówno odskocznia od codzienności, jak i sposób na dorobienie do pensji.
Minęły trzy dni, gdy Anna poślizgnęła się na wilgotnych kamieniach i skręciła kostkę. Tomasz, jak się okazało, nie tylko kochał przyrodę, ale miał też praktykę lekarską. Zawinął jej nogę bandażem, zaniósł Annę do namiotu, a przez tydzień troskliwie się nią opiekował.
Podczas gdy Szymon z zapałem pomagał naukowcom, dorośli powoli dostrzegali rodzące się między nimi uczucie. Trzymali się jednak na dystans oboje mieli za sobą nieudane związki, więc unikali uniesień i iluzji.
Po powrocie Anna rzuciła się w wir pracy, chcąc zagłuszyć wspomnienia o przelotnej romantycznej przygodzie. Tomasz myślał, że to nic więcej niż ulotny flirt, a jednak po dwóch tygodniach zaczął szukać jej adresu…
Po pół roku zamieszkali razem, po roku wzięli ślub.
Tomasz całym sercem zaangażował się w rolę ojca zawsze pragnął dzieci, ale dotąd praca i pasje całkowicie absorbowaly jego czas. Szymon, wychowywany przez mamę i babcię, pokochał ojczyma i szybko zaczął mówić do niego tato. Kupili przestronne mieszkanie z widokiem na park i zaczęli planować własne dziecko. Anna od dawna marzyła o córce i tym razem pragnienia jej i męża wreszcie się spotkały. Nawet imię wybrali z wyprzedzeniem Zosia. Ich życie wydawało się idealne.
Wszystko zmieniły narodziny bliźniąt. Do Zosi dołączył brat, któremu dali na imię Michał. Anna zagubiła się w chaosie pieluch, kaszek i nieprzespanych nocy, przy wsparciu swojej mamy. Tomasz, by utrzymać powiększoną rodzinę, zatrudnił się w dużej firmie farmaceutycznej. Praca wymagała licznych wyjazdów służbowych i sprawozdań. Wkrótce zauważył, że nie chce wracać do mieszkania pełnego płaczących niemowląt i wyczerpanej żony, z którą od dawna trudno było podjąć ciekawą rozmowę.
Uważał, że jako główny żywiciel ma prawo do osobistej przestrzeni i porządnego wypoczynku. Anna zaś była pewna, że dzieci są wspólną odpowiedzialnością, a mąż powinien aktywnie uczestniczyć w codziennym trudzie rodzicielstwa. Kłócili się coraz częściej i coraz bardziej oddalali, a niemal każda rozmowa kończyła się sprzeczką o role rodzinne.
Ulga przyszła wraz z przedszkolem gdy bliźnięta jeszcze nie skończyły trzech lat, Anna wróciła do pracy jako projektantka. Szymon był jej ogromnym wsparciem. Nerwowa atmosfera w domu nieco opadła. Ale tylko na chwilę.
Po dwóch latach Tomasz się zakochał. Jego nową miłością okazała się koleżanka z pracy równie zaangażowana, ambitna i wolna, jak on sam kiedyś był. Po krótkim romansie, Tomasz, znany z uczciwości do bólu, od razu wyznał Annie całą prawdę i oświadczył, że powinni się rozstać.
Zawsze będę pomagał tobie i dzieciom, obiecuję. Z mieszkaniem na pewno sobie poradzimy w ciągu najbliższego roku. Na razie zamieszkaj z dziećmi u swojej mamy. O rozwód wystąpię sam.
A nie przeszkadza ci, że to mieszkanie kupiliśmy wspólnie, z myślą o dużej rodzinie? zapytała spokojnie Anna.
Nie komplikuj! Proponuję cywilizowane rozwiązanie! wybuchł.
Muszę się zastanowić odpowiedziała, nadal spokojnie.
Tydzień myślała, po czym ogłosiła decyzję:
Zakochałeś się w innej. Zdarza się. Ale dzieci są także twoje, nie tylko moje. I będą już na zawsze naszymi dziećmi, prawda? Nie będę się z tobą szarpać o mieszkanie, choć mam do tego prawo możesz mieszkać w nim z nową żoną. Podzielimy się obowiązkami rodzicielskimi. Ja zabiorę Szymona i Zosię. Michał zostaje z tobą.
Tomasz zamarł.
Zwariowałaś? Ja sam sobie nie poradzę z przedszkolakiem! Pracuję! Małe dziecko potrzebuje matki!
Naprawdę? Anna spojrzała ze zdziwieniem. Przecież zawsze chciałeś dzieci, prawdziwą rodzinę. Oto spełnia się twoje marzenie. Ja także pracuję może nie zauważyłeś? Chcesz układać sobie życie od nowa, a ja mam zostać z trójką dzieci sama? Nie, Tomek. Tak nie będzie. Weź chociaż jedno. Wtedy będzie po równo.
Rozpętała się kłótnia.
Tomasz wściekniony trzasnął drzwiami i rozpowiedział całą historię znajomym, rodzinie, współpracownikom. Wszyscy byli zszokowani. Anna odbierała telefony pełne wyrzutów, próśb i gróźb jej własna matka powiedziała, że jej tego nigdy nie wybaczy. Anna jednak upierała się przy swoim: Czym tata jest gorszy od matki? Przecież kocha swoje dzieci! Michał już dawno nie jest niemowlęciem, jest samodzielny.
Tomasz, oszołomiony i postawiony pod ścianą, w końcu się zgodził. Jego matka z powodu stanu zdrowia nie mogła zająć się wnukiem. Nowa wybranka, widząc jak wyglądają dni samotnego ojca z dzieckiem, odeszła po trzech tygodniach. Troska o cudze dziecko nie była w jej planach.
***
Minęły trzy miesiące.
Któregoś wieczoru Anna przyszła odebrać Szymona, który spędzał weekend u taty. Tomasz otworzył drzwi. W mieszkaniu było czysto, pachniało owsianką, Michał bawił się klockami na dywanie.
Tomasz wyglądał na zmęczonego, ale był spokojny.
Wejdź powiedział cicho.
Szymon pobiegł pakować swoje rzeczy, a oni zostali w kuchni.
Wiesz zaczął, nie patrząc na Annę przez pierwsze tygodnie strasznie cię nienawidziłem. Myślałem, że to najgorsza zemsta. A potem po prostu tak dobrze poznałem Michała. Lubi pomidory i mandarynki. Boję się odkurzacza. Jest mistrzem w budowaniu z klocków. Chrapie przez sen, a zasypia tylko, gdy się mu drapie plecy.
Podniósł wzrok na Annę:
Stałem się jego ojcem. Naprawdę. Nie na weekendy każdego dnia.
Anna milczała, słuchając.
Nie będę prosił o wybaczenie za tamto. Ale jestem ci za to wdzięczny wskazał na syna. Za nas dwóch.
Wiedziałam odezwała się w końcu Anna.
Że sobie poradzę?
To też. Ale przede wszystkim wiedziałam, że go pokochasz. Prawdziwie. My zawsze wszystko robiliśmy na sto procent, Tomek. W miłości, w pracy i w rodzicielstwie, jak widać.
Myślisz, że to była zemsta?
Anna uśmiechnęła się, opuszczając kuchnię:
Nie. To była jedyna szansa, by zobaczyć w tobie człowieka, za którego wyszłam. I chyba się udało.
Wyszła, zostawiając go w ciszy z ich wspólnym synem. I po raz pierwszy oboje czują, że choć ich małżeństwo się rozpadło, rodzina w przedziwny i bolesny sposób przetrwała.




