Od siedmiu lat pracuję jako lekarz. To miało być powołanie, ratowanie życia, pomaganie innym. A ja, ja nawet nie zdołałam uratować własnych rodziców.
Tata i mama, obydwoje żyli na krawędzi. Zła dieta, brak ruchu, siedzący tryb życia. Oboje mieli nadciśnienie, cukrzycę. Tata odszedł pierwszy, serce go zawiodło. A mama po udarze trafiła do hospicjum. Nie jest w stanie nawet samodzielnie jeść. Tata pracował jako kierowca autobusu, a mama miała swoje biuro księgowe. Niby rozsądni, mądrzy ludzie, a nie potrafili zadbać o siebie.
Codziennie zastanawiam się, co mogłam zrobić inaczej. Czy mogłam ich zmusić do zmiany? Czy mogłam ich uratować? W pracy każdego dnia widzę ludzi walczących o życie, a ja nie potrafiłam przekonać własnych rodziców do zdrowszego trybu życia. To takie ironiczne, prawda? Lekarz, który nie potrafi zadbać o zdrowie najbliższych.
Czasami myślę, że być może za bardzo skupiałam się na pracy, na innych pacjentach, zapominając o własnej rodzinie. Może gdybym była bardziej stanowcza, może gdybym częściej ich odwiedzała, rozmawiała z nimi, próbowała przekonywać… Ale czy to by coś zmieniło? Czy mogłam zmusić dorosłych ludzi do zmiany ich całego życia?
Nigdy nie zapomnę tego dnia, kiedy zadzwonił telefon. Serce taty. To był dla mnie szok. Mimo mojej wiedzy, mojego doświadczenia, poczułam się tak bezsilna. A potem parę miesięcy później mama, jej udar.
Teraz, gdy siedzę przy jej łóżku w hospicjum, zastanawiam się, co mogłam zrobić inaczej. Dlaczego nie potrafiłam ich uratować? Dlaczego nie byli dla mnie tak samo ważni jak moi pacjenci? Czy mogłam więcej? Te pytania nie dadzą mi chyba do końca życia spokoju.
Czuje się winna. Czasami łudzę się, że gdybym tylko była lepszym lekarzem, lepszą córką, mogłabym ich uratować. Ale prawda jest taka, że nie zawsze mamy kontrolę nad życiem innych, nawet jeśli bardzo byśmy tego chcieli.
Przeczytaj także: Poprosiłam syna o mały remont w mieszkaniu. Niesłychane, czego sobie za to zażyczył!
Mama teraz leży, nie mówi, nie reaguje. Patrzę na nią i widzę odbicie mojej bezsilności. To boli, boli niewyobrażalnie. W pracy uczę innych, jak dbać o zdrowie, a moich rodziców nie potrafiłam ocalić od ich własnych złych wyborów. To jest dla mnie najtrudniejsza lekcja mojego życia. Nie wiem czy kiedykolwiek sobie to wybaczę. Teraz pozostaje mi tylko siedzieć przy jej łóżku, trzymając jej rękę i modlić się o spokój, który, mam nadzieję, wkrótce nadejdzie. Zarówno dla niej, jak i dla mnie.




