Od dziecka czułam, że moi rodzice kochają moją siostrę bardziej niż mnie, pomimo tego, że byłyśmy obydwie ich biologicznymi dziećmi. Zawsze zwracałam na to uwagę, ale nigdy nie rozumiałam, dlaczego tak się dzieje.

Paulina – moja siostra- jest ode mnie 8 lat starsza. Odkąd pamiętam, rodzice całkowicie poświęcali się jej. Ja byłam niepotrzebnym elementem. Gdy z kimś rozmawiali, ciągle mówili o mojej siostrze, wychwalali ją pod niebiosa i chwalili się jej sukcesami, a o mnie cisza. Najlepsze prezenty – tylko dla niej. Na prezenty dla mnie zawsze brakowało pieniędzy albo dostawałam jakiś bezwartościowy drobiazg. Nawet moje wykształcenie nie było dla moich rodziców ważne. Paulina uczyła się dosłownie wszystkiego: gimnastyki, baletu, śpiewu, aktorstwa… I mimo, że miała tyle możliwości i wsparcia ze strony rodziców, nie wykazywała zainteresowania niczym na dłuższą metę. Im bardziej oni się starali, tym bardziej ona wydawała się znudzona. Mi nie dane było tego doświadczyć.
Z biegiem lat zrozumiałam, dlaczego tak mnie traktowali. Wszystko wiązało się z tym, że moja siostra była zaplanowanym i pożądanym dzieckiem, a ja byłam „wpadką”, która przysporzyła moim rodzicom wiele trudności i ograniczyła ich wolność. Mieli zaplanowaną przyszłość Pauliny w najmniejszym detalu i sukcesywnie go realizowali, ale wtedy pojawiłam się ja i wszystko zniszczyłam. Ale rodzice nie zrezygnowali, ze swojego planu stworzenia z Pauliny dziecka idealnego. Dalej inwestowali tylko w nią, moim kosztem. Ja się dla nich w ogóle nie liczyłam.
Z czasem zaczęłam działać na własną rękę i chodzić na zajęcia pozaszkolne. Chciałam udowodnić swoją wartość. Choć nie zdobywałam złotych medali jak moja siostra, to zawsze dążyłam do osiągnięcia swoich celów. I je osiągałam, pomimo że nie miałam żadnego wsparcia ze strony rodziców. Każdy, choćby mały sukces, był dla mnie powodem do dumy, bo wiedziałam, że zawdzięczam go tylko sobie. Gdy tylko skończyłam liceum od razu wyprowadziłam się z domu i wyjechałam do innego miasta na studia. Kiedy ja studiowałam, moja siostra nic nie robiła, ani nie pracowała, ani się nie uczyła. Jako że Paulina była ładną i zadbaną dziewczyną, mama postanowiła wypromować ją w branży modelingu. Organizowała jej jakieś sesje zdjęciowe, by stworzyć portfolio, ale moja siostra nie była jakoś mocno tym zainteresowana. Mama ciągle wysyłała jej zdjęcia, na różne castingi, do różnych projektantów i czasopism, a moja siostra leżała i pachniała.
W tym czasie, gdy ona czekała, na ofertę pracy jako Aniołek Victoria’ s Secret, ja skończyłam dwa kierunki studiów, poznałam super faceta, wyszłam za niego za mąż, założyłam własną firmę i urodziłam dwóch chłopców. I zawsze traktowałam ich równo i kochałam ich tak samo.
Od czasu do czasu dzwoniłam do moich rodziców, aby dowiedzieć się, co robią i jak żyją. Oni sami z siebie ani razu do mnie nie zadzwonili. Podczas rozmów nigdy nie wykazywali szczególnego zainteresowania moim życiem.
Ostatnio mój ojciec miał zawał. Siostra zadzwoniła do mnie i poprosiła, żebym przyjechała.
Nie mogłam przejechać natychmiast, ale wysłałam im pieniądze. Po 3 dniach udało mi się tam dotrzeć i od razu spotkałam się z niezadowoleniem matki. Okazało się, że jestem niewdzięczną córką i nie dbam o nich tak, jak powinnam.
Muszę dodać, że Paulina nigdy nie wyszła za mąż, bo przy tak zawyżonej samoocenie trudno znaleźć partnera. Nadal mieszkała z rodzicami, ale nie zauważyłam, żeby opiekowała się nimi z pasją. Wręcz przeciwnie, albo nie było jej w domu, albo zamykała się w swoim pokoju. Dlatego oskarżenia matki wytrąciły mnie z równowagi. Powiedziałam jej wszystko, co nagromadziło się w mojej duszy przez lata – i wyszłam. Jestem szczęściarą, że mam kochającego męża, który zawsze mnie wspiera. Mąż powiedział, że nie muszę się spotykać z krewnymi, którzy mnie nie kochają. Postanowiłam, że nadal będę im wysyłać pieniądze na leczenie, ale nigdy więcej tam nie pojadę.

Oceń artykuł
TwojaCena
Od dziecka czułam, że moi rodzice kochają moją siostrę bardziej niż mnie, pomimo tego, że byłyśmy obydwie ich biologicznymi dziećmi. Zawsze zwracałam na to uwagę, ale nigdy nie rozumiałam, dlaczego tak się dzieje.