Nina Kowalska doskonale pamięta dzień, w którym stanęła przed decyzją dotyczącą losu nieswojego dziecka. Była środa, mąż wrócił z pracy wcześniej niż zwykle, ponury i zamyślony. W milczeniu wręczył jej kopertę.
Co się stało? zapytała Nina.
Wery już nie ma. Bez mojej zgody Dima nie może trafić do domu dziecka odpowiedział Adam.
Nina wiedziała o synu Adama jeszcze przed ślubem. Historia jakich wiele podczas służby wojskowej zakochał się, a po powrocie do kraju sprowadził dziewczynę do Krakowa i razem wynajęli mieszkanie. Jednak ukochana dość szybko spakowała walizki i wróciła do rodzinnego Lublina. Po jakimś czasie przyszła wiadomość: Gratuluję, masz syna. Co tam u nich się rozsypało, Adam nie wyjaśniał, a Nina nie pytała po co rozdrapywać stare rany?
Kiedy Nina była w czwartym miesiącu ciąży, była żona zjawiła się nagle z rocznym Dimą i wszczęła awanturę, chcąc wszystko odzyskać. Adam jednak postawił sprawę jasno i został przy żonie. Nina nigdy nie miała do niego żalu o to, co wydarzyło się przed ich poznaniem.
Weronika wystąpiła o alimenty, Adam sumiennie płacił, a potem kontakt się urwał. Dopiero później dowiedzieli się, że kobieta dwukrotnie wychodziła za mąż, a po drugim rozwodzie nie wytrzymała popełniła samobójstwo.
Wtedy Nina i Adam mieli już dwoje dzieci syna Wojtka, młodszego od Dimy o kilka miesięcy, i małą Basię, która właśnie skończyła rok. Drugie dziecko postanowili mieć, kiedy udało się im kupić własny, może niezbyt nowoczesny, ale drewniany domek pod Krakowem z czterema pokojami. Podwórze, ogródek, sad… Po małej wynajmowanej kawalerce było to wielkie szczęście! Wojtek przez tydzień biegał po domu jak opętany, eksplorując każdy zakątek.
Wychowywanie nieswojego dziecka tego Nina nigdy się nie spodziewała. O Dimie nie wiedziała praktycznie nic; widziała go tylko raz, siedem lat wcześniej. Jaki jest? Co przeszedł? Bała się. Z własnym urwisem czasem bywało trudno, a tu nagle miałaby dwójkę w zbliżonym wieku. Jak się dogadają? Adam ciężko pracował, więc dzieci w większości były na głowie Niny.
Te wszystkie myśli przeleciały jej przez głowę w kilka sekund. Adam siedział w przedpokoju, przybity, bez życia na twarzy.
Serce Niny ścisnęło się wyobraziła sobie, co by czuła, gdyby los jej Wojtka zależał od dobrej woli obcej osoby. Wszystko stało się jasne:
Adaś, oczywiście, że zabierzemy chłopca do siebie. Przecież to twój syn, a dla naszych dzieci brat. Jeśli odmówimy, jak będziemy mogli żyć ze sobą w zgodzie? Gdzie dwójka dzieci, tam i trzecie się zmieści. Damy radę, wychowamy razem!
Miesiąc później Dima zamieszkał z nimi. Cichy, nieśmiały, grzeczny zupełnie inny niż żywiołowy, twardo stąpający po ziemi Wojtek. Może właśnie ta różnica pomogła im szybko się dogadać. Dima nie próbował być przywódcą, podążał za bratem i wkrótce chłopaki zaczęli się naprawdę przyjaźnić. Atmosferę zawsze rozładowywała też Basia malutka, urocza i rozbawiona dziewczynka, która wydawała się kochać cały świat.
Jesienią Dima poszedł do pierwszej klasy. Uczył się świetnie, widać, że mama dbała o jego edukację. Finansowo było ciężko, ale Adam robił, co mógł, a z czasem Nina wróciła do pracy. Dzieci dorastały, szybko stawały się pomocą w obowiązkach domowych. Co najważniejsze nigdy nie dzielili chłopców na swojego i obcego. Wszyscy byli jedną rodziną.
Kiedy Dima dostał się na Uniwersytet Jagielloński, Nina poważnie zachorowała. Długo leżała w szpitalu, przeszła operację. Było ciężko, ale nie pozwoliła sobie na rozpacz. Myślała o dzieciach, które jeszcze nie stały pewnie na nogach i wierzyła, że musi wyzdrowieć dla nich. Chciała zobaczyć, jak dorastają, jak są szczęśliwi, i marzyła o wnukach. Niestety, Adama choroba żony przerosła sięgnął po alkohol.
Osiemnastoletni Dima stał się wtedy podporą domu. Przeniósł się na zaoczne studia, podjął pracę. Najwięcej troski okazywał matce: niemal codziennie odwiedzał ją w szpitalu, czytał jej książki, dopytywał, co lubią jeść Wojtek i Basia, po czym przygotowywał posiłki według jej wskazówek i przynosił na próbę. Długo ukrywał, że Wojtek wpadł w kłopoty związał się z niewłaściwymi ludźmi i miał zatargi z prawem. Na szczęście skończyło się na wyroku w zawieszeniu.
Ninę udało się wyleczyć. Stosunki z mężem nigdy już nie wróciły do dawnego stanu nie potrafiła mu wybaczyć słabości w najtrudniejszych dla niej chwilach. Na szczęście dom był duży, więc żyli raczej jak sąsiedzi. Adam stara się walczyć z nałogiem, ale walka ta wciąż trwa.
Rok temu Dima przyprowadził do domu żonę dziewczynę, którą pokochał już w przedszkolu. Studiuje psychologię i od razu obrała sobie za cel wspieranie teścia w walce z uzależnieniem. Życie płynie dalej. Wkrótce dom wypełni śmiech wnuków młodzi właśnie dowiedzieli się, że spodziewają się bliźniaczek.
Każdego dnia Nina dziękuje Bogu za pierworodnego syna i wierzy, że żyje tylko dlatego, że kiedyś potrafiła otworzyć serce dla nieswojego dziecka. Los bywa nieprzewidywalny, ale najważniejsze, by umieć przyjąć go z pokorą i miłością bo dobro, które oddajemy, zawsze wraca.




