Nigdy nie miałam szczęścia do mężczyzn. Zawsze trafiali mi się nieudacznicy bez mieszkań. Kiedy w końcu poznałam kandydata z własnym lokum, oczekiwałam, że zobaczę luksusowe mieszkanie z pięknymi meblami, ale gdy weszłam do środka, od razu straciłam zainteresowanie tym facetem.


Mieszkam w stolicy, mam swoje dwupokojowe mieszkanie, dobrą pracę, ale wciąż nie mam szczęścia miłosnego. Mam teraz 34 lata, ale nigdy nie wyszłam za mąż i nie mam dzieci. Czasami czuję się samotna, ale nie smucę się i czekam na swojego księcia z bajki.
Po raz pierwszy chciałam wyjść za mąż w wieku 23 lat za mojego kolegę ze studiów, Rafała. Spotykaliśmy się długo, a gdy zaproponował mi małżeństwo, byłam najszczęśliwszą dziewczyną. Ale ślub się nie odbył. „Marta, on pochodzi z wielodzietnej rodziny. Nie będziesz mogła się do niego przeprowadzić. Będziecie musieli wynająć jakieś mizerne mieszkanie albo zadłużyć się kredytem hipotecznym na całe życie. Czy takiej przyszłość chcesz dla siebie?” – powiedziała mi mama. Zastanowiłam się nad tym i poszłam do Rafała, żeby porozmawiać o naszej przyszłości. Nie spodobała mu się ta rozmowa, powiedział, że jest zawalony nauką i nie będzie pracować w nocy. Zrobiło mi się przykro, bo nie był gotowy poświęcić się dla mnie, więc się rozstaliśmy.

Mój następny związek były z mężczyzną, który był o 7 lat starszy ode mnie. Był rozwodnikiem bez mieszkania. Mieszkał czasami u przyjaciela, czasami w akademiku, czasem zostawał u mnie. Kiedyś zaproponował mi, żebyśmy zamieszkali razem. „Będziemy mieszkać u ciebie, a moją pensję wydamy na jedzenie i podróże. Nie myśl, że mam ochotę na twoje mieszkanie. Po prostu to idealne rozwiązanie.” – powiedział mi. Ale po co mi mężczyzna bez własnego mieszkania? Oczywiście odmówiłam mu i również się rozstaliśmy, a ja nadal mieszkałam jak wcześniej.

Potem moje przyjaciółki zapoznały mnie z uprzejmym mężczyzną, który miał swoje mieszkanie. Byłam zachwycona, w końcu w moim życiu pojawił się książę z własnym mieszkaniem. Spotykaliśmy się przez miesiąc, a potem zaprosił mnie do siebie. Byłam bardzo podekscytowana, czekając, aż zobaczę jego wspaniałe mieszkanie. W rezultacie zobaczyłam, małe jednopokojowe mieszkanie w starym zatęchniętym bloku i zniszczone meble. Nie byłabym w stanie mieszkać w takich warunkach. Dlatego po cichu wyszłam, bez żadnych wyjaśnień.

Przyjaciółki zaczęły mnie krytykować. Czas mijał, a ja nie młodniałam. „Nikt cię nie poślubi. Gdy pojawią się zmarszczki. Będziesz samotna przez całe życie” – mówiła mi przyjaciółka. Przestałam utrzymywać kontakt również z tą przyjaciółką.
W spokoju poczekam na mojego księcia z bajki. Nie będę wiązała się z byle kim, tylko dlatego, że mój zegar biologiczny tyka. Mam swoje zasady i nie zamierzam ich dla nikogo zmieniać.

Oceń artykuł
TwojaCena
Nigdy nie miałam szczęścia do mężczyzn. Zawsze trafiali mi się nieudacznicy bez mieszkań. Kiedy w końcu poznałam kandydata z własnym lokum, oczekiwałam, że zobaczę luksusowe mieszkanie z pięknymi meblami, ale gdy weszłam do środka, od razu straciłam zainteresowanie tym facetem.