„Niespodziewana propozycja sąsiadki. Miałam nadzieję, że to żart, bo nikt o normalny, o zdrowych zmysłach, by tego nie zaproponował. Jednak okazało się, że sąsiadka mówiła poważnie, a teraz jest obrażona.

Ja i moja córka mieszkamy w mieszkaniu, które odziedziczyłyśmy po mojej mamie. To trzypokojowe mieszkanie, w którym czujemy się bardzo komfortowo. Jesteśmy dziewczynkami, które uwielbiają wszystko, co jest różowe, puszyste, błyszczące, z kryształkami i takie tam. Tak urządziliśmy naszą przestrzeń. Ogólnie rzecz biorąc, nasz dom to nasza twierdza, nie wszystkim musi się podobać, wystarczy, że nam się podoba.
Niedawno zdarzyło nam się coś bardzo ciekawego, a dokładniej – nasza sąsiadka postanowiła do nas zajrzeć, choć właściwie jej nie znałyśmy.
– Cześć, kochana – powiedziała, od razu kierując się w stronę salonu, jakbyśmy były przyjaciółkami od lat. Szczerze mówiąc, chciałam ją natychmiast wyprowadzić, bo nie cierpię takich bezczelnych ludzi. Nawet jej nie zaprosiłam, a ona już zajęła moje krzesło.

Przejdę do sedna – powiedziała – jak wiesz, mieszkamy w dwupokojowym mieszkaniu. Mam trójkę dzieci, jest nam ciasno w naszym mieszkaniu.
Szczerze mówiąc, już wtedy domyślałam się, co ma na myśli, ale nie mogłam uwierzyć, że to prawda. Wiedziałam o tej sąsiadce tylko tyle, że mieszka w naszym bloku, to wszystko!
– Pomyślałam sobie, może byśmy tak po sąsiedzku wymieniły się mieszkaniami, co? Wy dwie mieszkacie tu na trzech pokojach, a my męczymy się w ciasnej dwójce.
– Mam nadzieję, że żartujesz, bo inaczej mogę cię tylko skierować do psychologa. Skąd w ogóle wpadłaś na ten pomysł, że ja i córka zechcemy się przeprowadzić do waszej klitki? – zdziwiłam się.

– Co powiedziałaś? Klitka? Bezczelna jesteś, spróbuj tylko poprosić nas o pomoc. Próbuj z nią rozmawiać jak z człowiekiem, a ona… pluje na ciebie – powiedziała moja nierozsądna sąsiadka i wyszła z mojego mieszkania jak strzała.
Z córką śmialiśmy się jeszcze przez dwa dni. Lepiej byłoby, gdyby sąsiadka rzeczywiście żartowała, bo jej propozycja brzmiała bardziej jak dowcip niż jak propozycja dorosłej, rozsądnej osoby. Niestety, ona nie żartowała. Teraz ona i jej rodzina nie witają się z nami, a kiedy przechodzimy obok, patrzą na nas jak na wrogów publicznych, ale nas to nie obchodzi.

Oceń artykuł
TwojaCena
„Niespodziewana propozycja sąsiadki. Miałam nadzieję, że to żart, bo nikt o normalny, o zdrowych zmysłach, by tego nie zaproponował. Jednak okazało się, że sąsiadka mówiła poważnie, a teraz jest obrażona.