Obca gościni
To wszystko wydarzyło się dawno temu, kiedy telefony komórkowe pojawiały się dopiero na polskich ulicach. Byliśmy świeżo po ślubie, pełni marzeń o wspólnym życiu. Przeprowadziliśmy się do nowo wybudowanego bloku w Poznaniu. Mieszkania były jak z bajki przestronne, z nietuzinkowym rozkładem pomieszczeń, aż chciało się tam mieszkać! Wszystko wydawało się idealne, poza jednym szczegółem sąsiedzi na naszym piętrze okazali się dość nieprzystępni. Choć byłam młoda, to poczucie własnej wartości miałam spore zajmowałam odpowiedzialne stanowisko, wszyscy w pracy zwracali się do mnie per pani dyrektor, nawet mąż żartem wołał mnie z użyciem pełnego imienia i nazwiska: Aniela Nowakowska!
Pewnego ranka wychodzę do pracy, a napotkana świeża sąsiadka ignoruje mnie zupełnie żadnego dzień dobry, nawet uśmiechu! Pomyślałam sobie ja nie będę pierwsza! Naburmuszyłam się i przyjęłam wojowniczą postawę.
Wkrótce nadszedł dzień naszego pierwszego polskiego parapetówki zaprosiliśmy rodzinę i przyjaciół, by uczcić nowe gniazdko. Zabawa przeciągnęła się do północnych godzin. Wtem rozlega się dzwonek do drzwi. Otwieram, a tam sąsiad pan Janek Kowalczyk, z przejętą miną informuje, że jest już późno. Do mnie! Wyobrażacie sobie?! Sobota, ledwo wpół do dwunastej! Bezczelność! Ratował się jeszcze, tłumacząc: Moja Basia ma dziś paskudny ból głowy i nie może zasnąć.
Od tamtej pory nie oglądałam się już w ich stronę. Nawet gdy wychodziliśmy lub wracaliśmy równocześnie do korytarza, odwracałam wzrok choć mój mąż konsekwentnie ich pozdrawiał. Ja z uporem nie! Niech się nauczą kultury! Zawsze dumna i wyniosła
Przez jakiś czas w ogóle nie miałam z sąsiadami do czynienia. Aż pewnego zimowego wieczoru tuż pod drzwiami wspólnego przedsionka stała młoda kobieta. Z ulgą wypatrzyła nas na klatce: Jestem siostrą pani Basi, przyjechałam z daleka i już trzecią godzinę czekam na nich. Mogę się schować w przedsionku? W klatce strasznie zimno! Na dworze akurat śnieżyca łamała drzewa, a wiatr urywał głowy. Otworzyliśmy jej.
Mentorskim tonem zapytałam: Państwo nie stąd? Gdzie bagaż? Wyjaśniła, że zostawiła walizkę w przechowalni i liczyła, że szwagier pomoże jutro z transportem w taką pogodę ciężko ciągnąć bagaż samemu.
Wróciłam do mieszkania rozmyślając: Skoro rodzina nie odebrała własnej krewnej w taką noc, może to ktoś obcy? Oszustka jakowaś? Sami ją wpuściliśmy Podejrzliwa z natury, nie mogłam tego przełknąć.
Mieliśmy właśnie kolację, a mnie męczył niepokój o obcą dziewczynę za drzwiami. Po cichu zerkałam przez judasza biedaczka przytulona do muru, czeka cierpliwie. Mąż zasiadł do stołu, lecz ja siedziałam z zaciśniętym gardłem, nie mogłam nic przełknąć, myśląc tylko o tamtej kobiecie. Mąż rzucił: Zaprośmy ją do stołu. Zaprotestowałam: A co nagle zapraszać do domu, jak nie wiemy nawet, kto to! Ale wyniosłam jej krzesło do przedsionka. Gniewnie spytałam: A czemu siostra cię nie odebrała? A ona, po prostu: Chciałam zrobić niespodziankę! Basia lada dzień rodzi, a ciężko jej przechodzić ciążę. Pomyślałam, że przydam się na początku. Nie ufałam. Dziwne, nie zauważyłam, by sąsiadka była w ciąży!
Co pięć minut zaglądałam do drzwi siedziała spokojnie i czekała. Mąż zasnął natychmiast, a ja cały czas miałam ją przed oczami. Wiało jak sto diabłów, musiała być potwornie zmęczona.
Było już prawie północ. Zerwałam się i narzuciwszy szlafrok, wyszłam do przedsionka: Nareszcie! Proszę, przenocuje pani u nas! Była zaskoczona i trochę zawstydzona, protestowała, ale nie odpuszczałam. Wręczyłam szlafrok, ręcznik, zaprowadziłam do łazienki. Jak tylko się odświeżyła, nakarmiłam i pościeliłam w gościnnym pokoju, życząc dobrej nocy. Czuła i opiekuńcza, choć nieufna.
Napisałam karteczkę sąsiadom: U nas jest wasza siostra. Nie budzić do 6:00
O 8 rano zadzwonił dzwonek. Otwieram szczęśliwy pan Janek. Okazało się, że w tę śnieżną noc jego Basia urodziła zdrowego synka. Rozumie pani, mam syna! My mamy syna! Radość zalała korytarz jak słońce. Poczułam, że to również moja radość dziwne, lecz wielkie uczucie!
Mama i chłopczyk szybko wrócili do domu. Pani Basia dziękowała mi z całego serca za przygarnięcie młodszej siostry w tamtą noc.
Czasem każdemu z nas się wydaje, że doskonale siebie znamy i wiemy wszystko o innych. Potrafimy oceniać, kłócić się, obrażać, prowadzić małe wojny. Do czasu, aż złość wyfrunie przez okno I wtedy odkrywamy, że życie ma sens tylko przy otwartym sercu. Mnie tego nauczyła tamta obca gościni.



