Niefortunny wypadek sprawił, że życie Szymona w ciągu jednego dnia wywróciło się do góry nogami.
Szymon nigdy nie wyróżniał się w tłumie. Wyglądał dość przeciętnie. Nie był powalająco przystojny, ale też nie uważano go za brzydkiego mężczyznę. Był już po trzydziestce, ale nadal mieszkał z rodzicami. Jego życie osobiste nie układało się za dobrze. Umawiał się z kobietami ale jeszcze żadna nie podbiła jego serca.
Był dzień jego urodzin, kiedy Szymon niespiesznie wracał do domu ze szkoły. Pracował w jednym z liceów jako nauczyciel angielskiego. Pogoda była paskudna, lało cały dzień. Każdy dzień Szymona wyglądał tak samo. Wiedział, że mama czeka na niego w domu z obiadem i domowym ciastem. Rutyna powoli go zabijała, często płakał z powodu samotności. Z każdym dniem tracił nadzieję na zbudowanie szczęśliwej rodziny. Tutaj, w środku ulewy, też nagle wybuchnął płaczem. Krople deszczu doskonale maskowały łzy. Zdał sobie sprawę, że nie ma nikogo, z kim mógłby świętować swój dzień, oczywiście poza rodzicami. Nawet przyjaciele wydawali mu się w tym momencie obcy. Był sam jak palec pomiędzy miliardami ludzi. Wtedy zadzwonił telefon. Przechodził akurat przez jezdnię. Sięgnął do kieszeni i nie zauważył, jak wszedł na ulicę. Ostatnią rzeczą, jaką zobaczył, był jasny błysk.
Matka Szymona czuwała przez całą noc. Podgrzewała jedzenie, mając nadzieję, że jej syn został z przyjaciółmi i wkrótce wróci. Rano nadal go nie było. Zdenerwowana zadzwoniła do wszystkich jego przyjaciół. Nikt nie wiedział, gdzie jest Szymon. Później kobieta otrzymała telefon ze szpitala i dowiedziała się, że jej syn jest w ciężkim stanie na oddziale intensywnej terapii. Biedna matka przez cały tydzień dyżurowała w szpitalu. Nie spała, nie jadła, nie piła, tylko czekała na dobre wieści od lekarzy.
W końcu Szymon otworzył oczy. Początkowo nie widział nic: tylko jasny błysk. Nagle przed oczami pojawiły się inne oczy – głębokie, brązowe i życzliwe. Była to lekarka Szymona – Iza. Uczyła go wszystkiego przez ostatnie miesiące. Chłopak musiała od nowa nauczyć się chodzić. W końcu został wypisany do domu. Z żalem opuszczał szpital. Czuł się tutaj zauważony i zaopiekowany przez doktor Izabelę. Nie potrafił pohamować uczucia do niej, jednocześnie wiedział, że ona czuje do niego jedynie współczucie.
Ten incydent stał się punktem zwrotnym dla Szymona. Zaczął doceniać swoje życie, przestał narzekać na drobiazgi, pozytywnie patrzył w przyszłość. Z sukcesem otworzył własną szkołę językową, co miało przełożenie na znaczną poprawę jego sytuacji finansowej . Zastanawiacie się jak ułożyło mu się w życiu prywatnym? Doktor Iza zadzwoniła do Szymona krótko po tym, jak został wypisany ze szpitala. Zaprosiła byłego pacjenta do restauracji. Tak rozpoczął się ich trwający do dzisiaj romans.



