Niechciane dziecko
Jak chcecie nazwać swoją córeczkę? Starszy doktor z łagodnym uśmiechem spojrzał na młodą pacjentkę.
Jeszcze nie wymyśliliśmy imienia odezwała się Natalia, siedząca tuż obok łóżka. To ważna sprawa, Emilka musi dobrze się zastanowić.
Ja nie chcę żadnego imienia nagle wypaliła sama młoda mama. W ogóle nie zamierzam jej zabierać. Złożę zrzeczenie.
Co ty wygadujesz?! oburzyła się kobieta i rzuciła groźne spojrzenie dziewczynie, po czym zwróciła się do lekarza: Ona nie wie, co mówi. Oczywiście zabierzemy córeczkę.
Wrócę później, odpoczywajcie oznajmił lekarz, zupełnie niezainteresowany rodzinną kłótnią.
Gdy tylko drzwi się za nim zamknęły, matka pognała do dziewczyny z wyrzutami.
Jak możesz tak mówić? Co ludzie o nas pomyślą? I tak musieliśmy przeprowadzić się do Krakowa, żeby wszystko odbyło się po cichu. To dziecko powinno zostać z nami.
Kto jest temu winien? Emilka spojrzała kobiecie prosto w oczy. Gdybyś mnie wtedy posłuchała, nic by się nie stało. Skończyłabym spokojnie liceum i poszła na studia. Jeśli tak ci zależy na tym dziecku, sama je wychowuj.
Odwróciła się do ściany, dając wyraźnie do zrozumienia, że rozmowa zakończona. Natalia jeszcze przez chwilę próbowała przemówić córce do rozsądku, ale szybko zjawiła się pielęgniarka, prosząc ją, by opuściła salę pacjentka musi odpocząć.
Emilka została sama. Cicho zanosiła się łzami, błagając los, by wszystko jak najszybciej się zakończyło.
Niepewne pukanie do drzwi zmusiło ją do starcia łez. Wzięła głęboki oddech i powiedziała:
Proszę wejść.
Spodziewała się kogoś z personelu, najwyżej ojca. Do środka weszła jednak zupełnie obca kobieta.
W czym mogę pomóc? zapytała, starając się zachować resztki spokoju.
Usłyszałam zupełnie przypadkiem! Lekarze rozmawiali pod moimi drzwiami kobieta plątała się w słowach, najwyraźniej wahając się, jak zadać pytanie.
Tak, chcę zrzec się dziecka. O to pani chodzi?
Widziałam, jak twoja mama
To nie moja mama przerwała chłodno Emilka. Tylko macocha, bardzo pewna siebie. Moja mama pracuje za granicą.
Przepraszam, nie miałam złych intencji zmieszała się kobieta. Sama dorastałam w domu dziecka i bardzo mi żal twojej córeczki. Przecież ona niczemu nie jest winna!
Noworodki szybko znajdują nowych rodziców, tak mi mówili wzruszyła ramionami Emilka. Nawet nie potrafię wziąć jej na ręce. Gdyby nie Natalia, już dawno by mnie tu nie było.
Jesteś już dorosła, masz ponad piętnaście lat, mogłabyś sama decydować
Wstyd na całą rodzinę! odezwała się głosem macochy Emilka Jak będziemy ludziom w oczy patrzeć?
Nie rozumiem
Mogę pani wszystko opowiedzieć skrzywiła się. Może wtedy przestanie mnie pani oceniać.
****************************************
Ostatni rok w liceum okazał się dla Emilii wyjątkowo pechowy. Nie dość, że jej ukochany Paweł został powołany do wojska, do klasy trafił jeszcze Jarek bananowy chłopak z Warszawy, zesłany karnie przez ojca do prowincji, bo przynosił rodzinie wstyd. Jarek sypał drogimi prezentami, zabierał dziewczyny do klubów, restauracji. Każda marzyła, by zostać jego księżniczką.
Emilka pozostała nieugięta. Była zakochana w Pawle, nie potrzebowała nikogo innego. Gdy wydawało się, że Jarek odpuścił i zaczepił się o inne dziewczyny, Emilka odetchnęła z ulgą.
Jak bardzo się myliła!
Pod koniec grudnia jedna z koleżanek miała urodziny. Zjechała się cała klasa, pojawił się też Jarek. Jednak jego celem nie były życzenia dla jubilatki.
W trakcie imprezy Emilia odebrała telefon i wyszła na korytarz, aby porozmawiać. Gdy wróciła, na jej miejscu siedział już Jarek. Najpierw zupełnie nie zwróciła na to uwagi, potem jednak nagle poczuła się źle
Rano Emilka z trudem otworzyła oczy. Obok leżał Jarek z zadowoloną miną.
No widzisz, a mówiłaś, że się nie dasz rzucił bezwstydnie. To taki prezent ode mnie. Szok, że Paweł aż taki leszcz.
Powrót do domu kosztował ją wiele sił. Ledwo trzymała się na nogach, ludzie patrzyli z niesmakiem. Po klucz nie sięgnęła, tylko zadzwoniła domofonem, pewna, że macocha jest w domu.
Gdzie się włóczyłaś?! warknęła Natalia, widząc ją w takim stanie. Noc bez pozwolenia, na telefon nie odpowiadasz Gdyby twój ojciec cię widział!
Zadzwoń po lekarza i policję przerwała jej Emilka. Chcę złożyć zawiadomienie. Powinni go zamknąć.
Natalia nagle spoważniała. Łącząc wszystko w całość, domyśliła się, co się stało.
Kto?
Jarek, a kto inny Emilce nawet mówienie sprawiało trudność. Tylko on byłby tak bezczelny. Dzwoń, albo zrobię to sama.
Poczekaj chwilę Natalia zaczęła kalkulować, jak się z tego wyciągnąć I tak nic z tego nie będzie, bo jego ojciec go wyciągnie. Załatwię wszystko inaczej. Skontaktuję się z jego ojcem, niech zapłaci odszkodowanie.
Zwariowałaś? Jakie odszkodowanie?! Sama pójdę na policję!
Nigdzie nie pójdziesz! chwyciła ją silnie za ramię i zaciągnęła do pokoju. Sił na szarpaninę Emilce brakowało. To tylko przyniesie ci wstyd. Ja się tym zajmę.
Telefonu Emilka nie miała, zgubiła go po drodze, albo został u koleżanki. Wyjść też nie mogła macocha zamknęła drzwi. Głowa bolała, łóżko wydawało się jedynym ratunkiem
Kilka dni później pojechała do babci. Ta mieszkała sto kilometrów od ich domu, w Częstochowie, już bardzo wiekowa. Dziewczyna nie chciała jej denerwować, udawała więc, że wszystko jest w porządku.
Miesiąc później dowiedziała się, że noc z Jarkiem nie pozostała bez konsekwencji. Będzie miała dziecko.
Natalia była wniebowzięta. Uważała, że dzięki temu dziecku dobrze się ustawią dziadek mały zapłaci i życie się ułoży. Byle tylko nic nie mówić przez pierwsze miesiące ciąży.
Co czuła Emilka, nikogo nie obchodziło. Gdy tylko powiedziała, że nie chce mieć dziecka, Natalia zrobiła karczemną awanturę i nie spuszczała jej z oka ani na chwilę.
Dziadek nie był zachwycony całą sytuacją, ale zapłacił. I obiecał regularnie przelewać kolejne tysiące złotych.
************************************************
Teraz pani rozumie? Z powodu tego dziecka wszystko mi się zawaliło. Paweł mnie zostawił, koleżanki się odwróciły, musiałam przeprowadzić się daleko. Nawet szkoły nie skończyłam!
Przepraszam, oceniałam cię, nie znając całej prawdy kobieta zawstydziła się. Ale mała nie jest niczemu winna.
Emilka, musimy poważnie porozmawiać! do sali weszła Natalia, ciągnąc za sobą męża. Poproszę panią o wyjście, to sprawa rodzinna.
Kobieta rzuciła współczujące spojrzenie Emilce i wyszła, zamykając drzwi.
Nie pozwolę ci zniszczyć mojego planu. Jeżeli zostawisz dziecko tutaj, nie masz po co wracać do domu. Dokąd pójdziesz? Babcia nie żyje, jej mieszkanie należy teraz do twojego wujka. Zostaniesz na ulicy?
Nie, pojedzie ze mną do pomieszczenia weszła elegancka kobieta. Oczy Emilki rozbłysły radością.
Mamo! Przyjechałaś!
Oczywiście. Nie mogłabym cię zostawić samej mocno przytuliła córkę. Gdybyś wszystko mi wcześniej powiedziała, od dawna byłabyś u mnie w Niemczech. Myślałam, że tu łatwiej skończysz szkołę.
Myślałam, że mnie nie potrzebujesz Emilka zaszlochała. Wciąż była przecież jeszcze dzieckiem.
Ktoś upierał się, że nie chcesz ze mną kontaktu. Prezenty wracały nieotwierane, nie mogłam się do ciebie dodzwonić. Myślałam, że nie możesz mi wybaczyć. Ale koniec z tym uśmiechnęła się przez łzy. Wyjedziemy razem i zaczniesz od nowa
********************************************************
Emilka wyjechała. Dzieckiem zajęła się Natalia, licząc na dostatnie życie. Gdy wpływowy dziadek się dowiedział, zabrał wnuczkę do siebie. Jarek, choć niechętnie, musiał uznać córkę.
Emilka znalazła szczęście przy matce. Przy kimś, kto zawsze pomoże i nie zawiedzie.
Zrozumiałem, że nie warto tłumić swoich uczuć tylko przez strach przed opinią ludzi czy presją rodziny. To przecież my jesteśmy odpowiedzialni za własny los, nawet gdy czasem musimy wszystko zacząć od nowa.



