Nie wyobrażam sobie życia bez Was

Nie dam rady żyć bez was

Kinga, wybacz, zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostawiam wam. Przepraszam, że wyszedłem tak po cichu i nie uprzedziłem wcześniej. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiłem tę kartkę. Uwierz, mnie też nie jest łatwo Ucałuj ode mnie syna

****

Słoneczko, wstawaj! Kinga obudziła syna Marcinka, po czym poszła do sypialni, gdzie jeszcze spał jej mąż, Sebastian.

Kochanie, zaraz musisz iść do pracy! Wstawaj! zaśmiała się, łaskocząc mu piętę, która wystawała spod kołdry.

Sebastian tylko jęknął, przekręcając się na bok. Zawsze miał problem ze wstawaniem, w przeciwieństwie do Kingi. Ona zrywała się z pierwszymi promieniami słońca i zanim jej ulubieni chłopcy, jak zwykła ich nazywać, się przebudzili, ona zdążyła przygotować śniadanie, ogarnąć się i zrobić drobne porządki. Ale prawdą było, że kładła się spać wcześnie zmęczona całym dniem.

Siedziała już w kuchni, kiedy Marcinek, jeszcze ziewając, wyszedł ze swojego pokoju.

Najpierw umyj zęby, potem śniadanie pokazała mu na łazienkę.

Chłopak posłusznie pobiegł się ogarnąć. Po kilku minutach, kiedy razem już jedli, ze sypialni wyszedł Sebastian.

Wiesz co, chyba dziś zostanę w domu. Zaraz zadzwonię do pracy i powiem

Był bardzo blady, co od razu zaniepokoiło Kingę.

Co się stało? Źle się czujesz?

Głowa mnie boli. I mam mdłości Sebastian oparł się o futrynę.

Kinga podeszła do niego, przyłożyła dłoń do jego czoła i spojrzała mu głęboko w oczy, wyraźnie zmartwiona.

Nie masz gorączki Może zostanę dziś z tobą?

Nie, Kingo, jedź do pracy, zawieź Marcinka do szkoły, a ja się położę i może przejdzie. Muszę odpocząć

Jakby co, dzwoń do mnie ostrzegła go Kinga, marszcząc brwi.

Jasne Sebastian uśmiechnął się lekko zobaczymy się wieczorem.

Cały dzień Kinga była niespokojna, myśląc o Sebastianie. Był taki blady i zmęczony Może jednak przemęcza się w pracy, zastanawiała się. Miała złe przeczucia jakby coś nieuchronnie miało się wydarzyć.

Przed końcem pracy poprosiła szefa o wcześniejsze wyjście, odebrała syna od kolegi, u którego został po szkole i razem wrócili do domu. Okropnie się denerwowała Marcinek zerkał na nią ze zmartwieniem.

Mamo, wszystko okej? pytał po drodze. Miałeś być później Wyglądasz na zmęczoną. Wy oboje tak ostatnio wyglądacie chorujecie?

Kinga spojrzała na swojego dwunastoletniego syna. Był już duży, ale wciąż jeszcze dzieckiem, więc nie chciała go niepokoić.

Marcinku, martwię się o tatę. Źle się czuł rano i chcę zobaczyć, czy wszystko jest dobrze.

Marcin mruknął coś pod nosem, ale nie drążył tematu. Dojechali do domu, Kinga szybko pobiegła do windy, a Marcinek szedł za nią z ciężkim plecakiem, nie rozumiejąc jednak jeszcze, czemu mama tak biega.

Kiedy Kinga maskując drżące dłonie, otworzyła drzwi do mieszkania zastała w środku dziwną ciszę. Sebastiana nie było, mieszkanie wyglądało na opuszczone. Przeszła przez wszystkie pomieszczenia i wróciła do salonu, gdzie czekał na nią syn. Był przeraźliwie blady i miał łzy w oczach. W jego dłoni Kinga zauważyła kartkę przeczytał ją wyraźnie przed nią.

Co to jest? Daj mi powiedziała z trudem, głosem drżącym od napięcia.

Marcin podał jej papierek bez słowa.

Kinga, wybacz, zakochałem się w innej. Odchodzę, mieszkanie zostawiam wam. Przepraszam, że wyszedłem tak po cichu i nie uprzedziłem wcześniej. Nie mogłem patrzeć na twoje łzy, dlatego zostawiłem tę kartkę. Uwierz, mnie też nie jest łatwo Ucałuj ode mnie syna

Drań wymamrotał Marcin.

Nie mów tak, to twój ojciec! Kinga patrzyła zdezorientowana na syna.

On nas zostawił! Nienawidzę go!

Chłopak z płaczem uciekł do swojego pokoju i trzasnął drzwiami. Było mu bardzo ciężko, nie rozumiał całej sytuacji, przecież wszystko układało się tak dobrze Kinga dalej patrzyła na notatkę.

Poznałem Julię już dwa lata temu i nie mogłem się od was oderwać. Teraz jednak muszę odejść. Może kiedyś mi wybaczysz. Proszę, nie pokazuj tego Marcinowi, nie chcę by źle o mnie myślał.

Kinga uśmiechnęła się przez łzy ich syn sam wszystko zrozumiał i już wie, jak ma ojca oceniać. Chłopak, który porzucił rodzinę, nie zasługuje na szacunek.

Błąkała się bezradnie po mieszkaniu, weszła do sypialni nie było tam już jego rzeczy. Dopiero teraz tak naprawdę dotarło do niej, co się wydarzyło i zsunęła się po ścianie na podłogę, wybuchając płaczem. Całe życie rozsypało się nagle, w jednej chwili, zupełnie niespodziewanie.

Nie pamiętała, jak długo tam siedziała, zapłakana i przybita. Bardzo chciała cofnąć czas, wszystko naprawić, zostać rano w domu i zatrzymać Sebastiana, lecz gdzieś w duszy czuła, że jeśli już podjął decyzję, nie zmieniłby jej niczym. Chciałaby, by był choć na tyle odważny, aby spojrzeć jej w oczy i powiedzieć prawdę wprost, a nie odchodzić po cichu. To byłoby uczciwsze.

Kiedy opanowała płacz, umyła się i trochę ogarnęła poszła do pokoju syna. Chłopak leżał na łóżku, wpatrzony w sufit. Widać było, że też płakał.

Mamo, dlaczego on tak zrobił?

Synku, nie wiem. Przestał mnie kochać, ale to nie znaczy, że przestał być twoim tatą.

Mamo, napisał, że musi odejść. Pewnie ta nowa kobieta jest w ciąży Już dużo rozumiem. Może ja mu się znudziłem? Może coś zrobiłem nie tak? Mieliśmy iść razem w weekend na mecz, potem do kawiarni Może za dużo od niego wymagałem?

Kinga czuła ukłucie żalu słysząc słowa Marcina. Wiedziała jednak, że jej syn potrzebuje ojca, a Sebastian pewnie kiedyś odezwie się po syna. Nie chciała stawiać ich przeciwko sobie. Pogłaskała syna po ramieniu i ciepło powiedziała:

Marcinku, na pewno mu się nie znudziłeś. Ojciec nie chciał nawet, żebyś tę kartkę przeczytał. Znalazł inną kobietę, to prawda, natomiast ty możesz być pewien, że nadal myśli o tobie. Sama zobaczysz, że jeszcze będzie chciał spędzać z tobą czas.

On cię zdradził mruknął Marcin.

Kinga wiedziała doskonale, co czuje jej syn. W niej samej buzowały gniew, żal i ogromna złość na Sebastiana. Dwa lata to ukrywał i nie myślał nawet przez chwilę o uczuciach własnej rodziny. Patrzył w oczy i mówił o miłości, a sam żył podwójnym życiem.

Przez następne dni w domu panował ponury nastrój. Kinga złożyła wniosek o rozwód, a Marcin zapowiadał, że nigdy ojcu nie wybaczy. Był już na tyle duży, że wszystko rozumiał. Co wieczór Kinga słyszała jego cichy płacz.

Czas jednak robił swoje. Powoli, z dnia na dzień, przyzwyczajali się do rzeczywistości bez Sebastiana. Ten próbował czasem dzwonić, ale szybko się wycofał mówił, że nie ma czasu, bo ma nową rodzinę, nową pracę, nie wyrabia się. Marcin był rozżalony i zraniony. Tak mijały kolejne miesiące.

Któregoś dnia Kinga, wracając z pracy, usłyszała pod swoim mieszkaniem podniesione głosy. Przyspieszyła kroku to kłócili się Marcin i Sebastian.

Sebastian stał pod drzwiami, patrząc błagalnie na syna, ale Marcin, rozczochrany i wściekły, krzyczał:

Wynoś się stąd! Nie masz prawa tu być! Nienawidzę cię! Mama też już cię nie kocha!

Marcin, posłuchaj Synku

Nie chcę cię tu widzieć!

Kinga podeszła szybko. Chłopak natychmiast się uspokoił, a Sebastian aż rozpromieniał na jej widok.

Kinga, wracam do was. Marcin mnie nie chce wpuścić, ale wiem, że ty mi wybaczysz

Mamo, nie Marcin patrzył na matkę błagalnie i z wyrzutem jednocześnie.

Kinga popatrzyła na Sebastiana. Kiedyś kochała go nad życie i nie wyobrażała sobie świata bez niego. Po zdradzie zrozumiała jednak, że nawet jeśli mu wybaczy, ich rodzina już nie będzie taka jak dawniej.

I co? Sebastian podszedł pod drzwi i uśmiechnął się krzywo. Wpuścisz ojca i męża?

Przestałeś nim być pół roku temu jej głos brzmiał twardo. Już nie masz prawa tu przychodzić. Jeśli chcesz podziału mieszkania, wystąp o sprawę działową. Ale my już nie jesteśmy rodziną.

Kinga, nie wygłupiaj się. Przepraszam! Nie wiem, co się ze mną stało. Nie umiem żyć bez was!

Wybaczyłam ci, ale nie zamierzam z tobą dalej żyć.

Po tych słowach Kinga weszła do mieszkania i zamknęła za sobą drzwi. Marcin uśmiechnął się przez łzy, choć sam czuł ciężar w sercu. Mimo wszystko łatwiej mu było przegnać ojca wiedząc, że matka stoi za nim murem.

Mamo, nie przejmuj się nim. Nam jest dobrze. We dwoje.

Kinga też się uśmiechnęła, ocierając łzy. Patrzyła przez wizjer, jak Sebastian przez chwilę stoi bezradnie pod drzwiami, a potem odchodzi. Poczuła ulgę, że udało jej się w końcu zamknąć ten rozdział. Czas skończyć z żalem i patrzeć przed siebie.

Marcin, jesteś dzielny mrugnęła do syna.

Może zamówimy pizzę? Świętowanie? Co, mamo?

Marcin też zrozumiał, że najgorsze już za nimi.

Czemu nie? I jeszcze pączki!

Kinga uśmiechnęła się, widząc rozpromienioną twarz Marcina. Przez ostatnie miesiące rzadko widziała ten uśmiech, ale chyba najtrudniejszy czas już minął. Wiedziała teraz, że już sobie poradzą. Choć nie będzie łatwo od razu, to jednak dadzą sobie radę.

W życiu nauczyłem się, że nawet największy ból z czasem słabnie, a rodzina to ci, którzy zawsze są obok i o nich trzeba dbać najbardziej.

Oceń artykuł
TwojaCena
Nie wyobrażam sobie życia bez Was