Nie podejrzewałam żadnego podstępu, kiedy koleżanka z pracy zaprosiła nas na grilla. Dotarłam na miejsce i wtedy zdałam sobie sprawę, jak bardzo się myliłam

W naszym biurze mamy nową pracownicę. Uczciwa i troskliwa kobieta. Zadzwoniła do mnie w piątkowe popołudnie.

– Cześć, Kasiu. Jak tam u ciebie?

– Wszystko dobrze, porządkuję dom. A u ciebie?

– U mnie tak samo. Masz plany na niedzielę?

– Odpoczynek w domu.

– Brzmi nieco pesymistycznie. Proponuję coś weselszego. Co powiesz na odpoczynek na łonie natury? Jedziemy na działkę. Zrobimy grilla na zewnątrz, włączymy muzykę…

Widziałam jej działkę na zdjęciach – las, świeże powietrze i uroki życia poza miastem.

– Jestem na tak! Dziękuję za propozycję.

– Czyli umówione. Przygotuj mięso i po południu w niedzielę podjedź po nas.

W sobotę kupiłam około trzy kilogramy wieprzowiny, zamarynowałam. Kupiłam do tego różne sałatki, sosy, pieczywo, a nawet zrobiłam ciasto.

Myślałam, że to i tak dużo, bo przecież oni też wezmą coś do jedzenia. W niedzielę pojechaliśmy z mężem i dzieckiem do domu koleżanki. Mąż jest kierowcą busa, więc na ten dzień postanowił zabrać auto służbowe, byśmy wszyscy się pomieścili. Czekali na nas już na ulicy – mąż z żoną i dwójką dzieci. Byłam trochę zaskoczona brakiem torb z jedzeniem, ale pomyślałam, że wszystko, czego potrzebują, jest już na działce. Dojechaliśmy. Rzeczywiście wspaniałe miejsce. Mały domek stał prosto pod sosnami. Pięknie i przytulnie…

Na środku podwórka grill i stół z ławami. Wszystko pod zadaszeniem. Wyjęliśmy jedzenie z bagażnika. Mężczyźni zajęli się ogniem i grillem, dzieci zaczęły się bawić, a koleżanka pokazała mi działkę i domek. Pokazała, co gdzie rośnie. Opowiedziała, że często tu odpoczywają latem. Wreszcie nasi mężowie zaprosili nas do stołu.

Byłam bardzo zaskoczona, kiedy zrozumiałam, że na stole jest tylko to, co przygotowaliśmy my. Grill był po prostu pyszny. Potem wypiliśmy herbatę z ciastkiem i odwieźliśmy koleżankę z rodziną do ich domu. Na pożegnanie powiedziała, że następnym razem powinniśmy zamarynować więcej mięsa i wziąć też jakiś alkohol. Nie odpowiedziałam jej, ale więcej z tymi darmozjadami na grilla nie pojadę.

Oceń artykuł
TwojaCena
Nie podejrzewałam żadnego podstępu, kiedy koleżanka z pracy zaprosiła nas na grilla. Dotarłam na miejsce i wtedy zdałam sobie sprawę, jak bardzo się myliłam