Zagubiona drobna blondynka stała w drzwiach gabinetu masażu w przychodni. Wyglądała na sześć lub siedem lat.
Pewnie była umówiona na wizytę, ale nie wiedziała jak wejść albo jak zapytać. Bała się, to było oczywiste. W pobliżu nie było nikogo dorosłego.
Dziewczyna postała jeszcze chwilę, przestąpiła z nogi na nogę, zawstydziła się i uciekła.
Po jakimś czasie matka przyprowadziła ją z powrotem. Matka była oburzona i zła na dziewczynkę.
Udzieliła jej reprymendy:
– Proszę bardzo, jesteś już dużą dziewczynką i nie możesz przychodzić ze wszystkim do mnie! Nie mogę Cię wszędzie zabierać przez cały czas! Nie mam na to czasu! Musisz to zrozumieć! Co jest takiego trudnego w wejściu? Nie masz języka?
Matka dziewczynki miała na rękach jeszcze jedno dziecko, niemowlę, około 5-6 miesięcy. Była zmęczona, to było widać. Martwiła się o dwie osoby…
To zrozumiałe, że przy dwójce dzieci kobieta czuje się niekomfortowo, zwłaszcza jeśli drugie jest jeszcze niemowlęciem. A w wieku 6-7 lat dziecko powinno być w pewnym stopniu dojrzałe. Ale czym jest ta dojrzałość i jak ma się objawiać?
Dlaczego dziecko straciło prawo do bycia małym, niezdolnym jeszcze do samodzielnego życia wraz z narodzinami kolejnego dziecka? Prawo do strachu i wstydu przed nieznanym?
W tej dziewczynie rozpoznałam siebie.
Byłam wtedy w drugiej klasie. Dopiero co się przeprowadziliśmy. Nowa szkoła, nowy nauczyciel. Druga zmiana. Dotarłam na zajęcia wcześniej. Rozejrzałam się po klasie. Pierwsza zmiana jeszcze się uczyła.
Wtedy pomyślałam, że się spóźniłam, nie znałam dobrze kolegów z klasy. Nauczyciel powiedział do mnie coś niegrzecznego. Pomieszało mi się. Ta sytuacja mnie przeraziła. Wróciłam do domu i tego dnia opuściłam szkołę.
Oczywiście, miałam za to kłopoty. Nikt nie chciał wnikać w niuanse i rozważać dziecięcych lęków. Muszę, muszę, muszę, idę.
Ale czasami nawet dorosłe małe dziewczynki potrzebują trochę wskazówek, trochę zachęty i zrozumienia. Nie ma większej otuchy niż wsparcie kogoś bliskiego.
Wszyscy trochę boimy się tego świata. Nawet dorośli. A co dopiero ta mała blondyneczka…



