Kiedy Teresa usłyszała, że Natalia, żona jej syna, postanowiła zrezygnować ze studiów, była zdenerwowana.
– Moja droga, popełniasz błąd!
– Mamo, komu w dzisiejszych czasach potrzebne jest wykształcenie, już zdobyłam tytuł inżyniera i co? Nie trzeba mieć wykształcenia, żeby sprzedawać skarpetki na targu.
– Wszystko jeszcze przed Tobą, jesteś młoda. Wiesz co, przyjdźcie razem z Maćkiem do mnie wieczorem, napijemy się herbaty i zrobię dobrą kolację.
Kobieta zdążyła upiec swój ulubiony placek, zrobiła sałatkę i otworzyła słoik robionych pulpetów. Pomyślała, że dzieci będą głodne, więc narobiła dużo jedzenia. Zawsze jeszcze pakowała im zapas do domu.
– Było pyszne – chwaliła Natalia.
Po kolacji synowa zgłosiła się na ochotnika do pomocy przy zmywaniu, Maciek tylko się uśmiechnął.
– Na pewno rezygnujesz z uczelni? – zapytała teściowa, gdy tylko zostały same.
– Tak, nie widzę sensu, abym dalej poświęcała się nauce.
– Natalia, ale skończyłaś trzy lata, masz już inżyniera. Zostały Ci dwa lata do obrony magistra!
– Kto będzie zarabiał, pieniądze Maćka nie wystarczają!
– Postaram Wam się pomóc, jak tylko będę mogla, a wydatki można obciąć. Po co Wam nowy samochód, Maciek ma stary, wystarczy do przewożenia towarów!
– Mamo, my chcemy żyć normalnie – powiedziała dziewczyna.
– Zróbmy świeżą herbatę i usiądźmy w kuchni. Chcę Wam opowiedzieć o sobie. Ja też nie chciałam się uczyć, mogłam całe życie być krawcową, ale uczyłam się i wychowałam syna, a wszystko dzięki mojej drugiej teściowej.
– Drugiej? – Natalia była zaskoczona.
– Tak, byłam dwukrotnie zamężna. Od pierwszego męża odeszłam, choć w tamtych czasach nie robiło się tego często. Zakochałam się w Grzegorzu się od pierwszego wejrzenia, kiedy tylko zobaczyłam go w sklepie. Pracowałam już wtedy w fabryce od półtora roku, a wieczorami chodziłam do szkoły wieczorowej. Musiałam tak wcześnie iść do pracy, pensja matki nie wystarczała na nas dwoje. Wydawało się, że wszystko w moim życiu jest poukładane. Najpierw technikum, potem matura i studia. Nie miałam już żadnych dalszych planów. Wszystko jednak runęło, gdy wysoki, czarnowłosy chłopak spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami. Po co mi była fizyka, po co chemia, skoro był on i nic już dla mnie nie było ważne. Mama płakała, namawiała mnie do zastanowienia się, ale ja tylko marzyłam, aby wyjść za niego za mąż i nic więcej się nie liczyło
– Po skromnym weselu, zamieszkałam z mężem, w ich małym mieszkaniu, z teściową i teściem. Podróż poślubna nie trwała długo. Rodzice Grzegorza chcieli, abym pomagała we wsztystkim. Rano szłam dp fabryki, potem do ogrodu, a na końcu do garnków i słoików. Wtedy zatęskniłam za nauką i wspomniałam o tym teściowej, ale ona tylko się roześmiała i powiedziała:
– Musisz dbać o męża, musisz się nim zajmować. Ja dałam sobie radę bez dyplomu i żyję!
– Dopiero wtedy dowiedziałam się, że ta kobieta nie umiała ani czytać, ani pisać, a jak widziała mnie z książką, robiła awanturę. Tolerowałam to, pędząc od garnków do ogrodu, przezywając pod nosem. Mój mąż też nie chciał się zgodzić, abym nadal się uczyła. Nic mi nie było wolno, a do tego Grzegorz miał kobietę na boku i podniósł na mnie rękę.
– Wiecie co było najgorsze? Teściowa nie powstrzymała syna, wręcz mówiła, że jak on mnie bije, to znaczy, że mnie kocha – Teresa opowiadała to wszystko dzieciom przy filiżance pachnącej herbaty.
– A teść? – Zapytała Natalia.
– Nie było go wtedy w domu, był w szpitalu, ale myślę, że też by mnie nie bronił. Pewnego dnia, prosto z fabryki poszłam do matki. Do rodziny Grześka już nigdy nie wróciłam. W pracy poznałam drugiego męża, ojca Maćka. Jego matka była psychologiem i to ona uświadomiła mi, co nauka daje nam w życiu. Zrozumiałam, że edukacja to cały zbiór wiedzy, który otwiera nam drzwi na nowe możliwości w życiu. Moja teściowa Olga, dzięki temu zyskała wspaniały zawód i nie małe pieniadze. Wróciłam do nauki i teraz nie żałuję. Natalko, zastanów się nad tym, proszę!
– Zastanowię się nad tym – odpowiedziała poważnie młoda kobieta.
Następnego dnia Maciek zadzwonił do Teresy roześmiany:
– Ech, jaką masz gadkę mamo! Natalia nie rezygnuje z uczelni i nie kupujemy narazie nowego samochodu!
– Czy jest Ci przykro synu?
– Trochę!
– Zobaczysz, że jeszcze mi podziękujecie!




