– Zawsze będę pamiętał tę noc… Zaczęło się całkiem zwyczajnie i nigdy nie sądziłem, że spotka mnie coś takiego.
Moim zadaniem jest kierowanie kierownicą. Jestem kierowcą ciężarówki, mówiąc krótko. Zazwyczaj nie jeżdżę z nikim autostopem, ale kiedy w wieczornym półmroku zobaczyłem na poboczu staruszkę, moja stopa sama nacisnęła hamulce.
– Dokąd Pani chce jechać? – starałem się powiedzieć to łagodnie, żeby nie przestraszyć staruszki.
– Do wsi. Jedzie Pan w tamtą stronę? – z nadzieją pokazała kartkę i spojrzała na mnie pomarszczonymi miłymi szarozielonymi oczami.
– Jak daleko? Nie wolno mi zbaczać z trasy.
Zdając sobie sprawę, że robi się już ciemno i nie chcę zostawiać staruszki na pastwę losu, pomachałem zapraszająco i ruszyliśmy pod komendą nawigacji. Poza zakrętem na wieś, cały czas było mi po drodze.
Babcia przez całą drogę zachowywała powściągliwość i tylko od czasu do czasu zerkała na moją sylwetkę.
Dojechałem do skrzyżowania i zjechałem na krawężnik. Nie mogłem jechać dalej, nie było asfaltu.
– Poradzi sobie Pani? Może Pani chodzić?
– Chciałabym, ale nie mogę. Zaprowadź mnie do domu, to jest konieczne! – surowo nakazała.
Bardzo się zdziwiłem, nawet się nie zawstydziła, gdy wyskoczyła z kabiny i już była na ulicy. Ale nie miałem nic do stracenia, byłem twardzielem i w zasadzie nie miałem się czego obawiać.
Szliśmy w kompletnej ciszy wiejską drogą, panowały egipskie ciemności. Kobieta zatrzymała się w połowie drogi i powiedziała, że teraz wszystko jest w porządku i mogę wrócić do samochodu. Wzruszyłem tylko ramionami, odwróciłem się i poszedłem w stronę auta.
Idąc z powrotem, dwukrotnie odwróciłem się, sprawdzając, czy zbliża się do wsi, ale już za drugim razem nie zauważyłem jej sylwetki. To było tak, jakby wyparowała.
Byłbym zapomniał o dziwnej staruszce i tej podróży, ale gdy odjechałem, okazało się, że powstał na trasie duży korek, a dalej miał miejsce obryw skalny i wiele aut zostało uszkodzonych.
Stało się to dwadzieścia minut wcześniej i były ofiary śmiertelne, a jeden samochód został wrzucony do rowu. Wtedy dotarło do mnie, że właśnie w tym momencie powinienem był przejeżdżać obok i to ja mogłem być tym nieszczęśnikiem, który zginął. Okazuje się, że nie bez powodu zostałem zatrzymany przez tę kobietę, która uratowała mi życie. Zabrała mi czas, jednocześnie ofiarując czas mojego życia.




