Wróciłam z pracy do domu bardzo zmęczona. W biurze klimatyzacja się zepsuła, a szef obciążył mnie tysiącami zadań. Położyłam się na kanapie, aby trochę odpocząć. Później zaczęłam robić kolację na powrót męża i prawie skończyłam, kiedy zadzwonił mój telefon.
– Dzwonię ze szpitala. Pani mąż miał wypadek drogowy. Jest operowany, proszę przyjechać.
Zebrałam się i pełna obaw pojechałam do szpitala. Biegłam korytarzem i wpadłam na dziewczynę. Rzuciła się na mnie ze łzami w oczach i urządziła skandal.
– To wszystko przez Ciebie! Ty jesteś winna! – krzyczała do mnie.
Podbiegły pielęgniarki i zabrały ją. Stałam przerażona i nie rozumiałam, co się dzieje. Poszłam dalej i znalazłam salę. Nie mogłam wejść, a on leżał nieruchomo z opatrunkami na głowie. Wpuścili mnie dopiero na drugi dzień, kiedy się wybudził.
– Co się stało, Kochanie?
Nie patrzył na mnie i nie odpowiadał na moje pytania. Nie rozumiejąc sytuacji, poszłam szukać lekarza. Lekarz mi wszystko wyjaśnił. Z nim wszystko było w porządku. Kobieta, która siedziała obok niego, nie żyła. A ta dziewczyna, która urządziła ten cyrk na korytarzu, to jej córka.
Wyszłam ze szpitala. Zobaczyłam tę dziewczynę , zawołała mnie, a ja się zatrzymałam. Podeszła do mnie i powiedziała:
– Po tym co się stało przez Ciebie, jak możesz żyć?
– Słuchaj, lekarz powiedział mi, że obok Karola siedziała Twoja matka. Współczuję Ci. Ale dlaczego mnie oskarżasz?
– Z powodu Ciebie spieszył się do domu i wjechał pod nadjeżdżający samochód. Mamy już nie ma. Jak teraz będę żyć?
– To nie moja sprawa.
– Ty nic o nas nie wiesz! – krzyknęła dziewczyna. – Razem z Twoim mężem spodziewamy się dziecka. Zawsze robił zakupy ze mną i moją mamą. Był w beznadziejnej sytuacji. Najpierw nie zgadzałaś się na rozwód, a potem powiedziałaś, że jesteś w ciąży. A on jest bardzo porządny, nie chciał zostawić Cię na lodzie. Czekał, aż urodzisz, a potem pozwolisz mu odejść – łzy zaczęły spływać po jej twarzy. – Mama zawsze mnie wspierała. Jej już nie ma! Jak teraz żyć?
– Wcale nie jestem w ciąży. Nawet tego nie planowaliśmy. Rozwód też nie był omawiany. Siedziałam w domu, czekałam do wieczora. I o Was też nie wiedziałam.
Teraz rozumiem, dlaczego mąż nie odpowiadał na moje pytania. Zdradzał mnie. Rano poszłam do niego do szpitala.
– Czyli masz inną rodzinę i dziecko? – zapytałam go, mając nadzieję, że to nie prawda.
– Tak, to prawda – powiedział i odwrócił wzrok.
Wróciłam do domu, spakowałam rzeczy i pojechałam do rodziców. Staram się teraz nauczyć na nowo ufać ludziom, choć po tym co się stało, jest to mało prawdopodobne.




