Na progu stał nieznajomy. Od szkolnej miłości po drugą szansę zimą: historia niespełnionych uczuć,…

Na progu stał nieznajomy.

Łukasz zakochał się w Jagodzie jeszcze w liceum. Pisał jej liściki, próbował na wszelkie sposoby zwrócić na siebie uwagę.

Jednak Jagodzie podobał się Dominik wysoki blondyn, który grał z nią w siatkówkę w szkolnej drużynie.

Na nieporadnego Łukasza, który dodatkowo miał kiepskie oceny, w ogóle nie patrzyła.

Niedługo później Dominik zaczął spotykać się z Olą, dziewczyną z równoległej klasy.

Po maturze Łukasz próbował ponownie zdobyć serce Jagody.

Nawet poprosił ją o rękę na studniówce

Ale dziewczyna stanowczo odmówiła Nie!. Nawet nie chciała o nim myśleć.

Po studiach Jagoda zatrudniła się jako księgowa, a jej szef przystojny brunet był od niej starszy o dziesięć lat.

Jagoda zachwycała się jego profesjonalizmem, urodą i inteligencją.

Pomiędzy nimi zrodziło się uczucie, a Jagodzie nie przeszkadzało, że jej wybranek był żonaty i miał małego synka.

Wojciech Nowak obiecywał rozwód i przysięgał, że kocha tylko Jagodę.

Minęły lata, a Jagoda przywykła spędzać weekendy i święta samotnie. Wciąż wierzyła, że ukochany w końcu się rozwiedzie i będą razem.

Pewnego dnia Jagoda zobaczyła Wojciecha z żoną w sklepie.

Była w ciąży, a on troskliwie prowadził ją za rękę. Potem wziął zakupy i razem poszli do samochodu.

Jagoda patrzyła na ten obraz ze łzami w oczach.

Następnego dnia zrezygnowała z pracy

Zbliżał się Sylwester, a Jagoda nie miała nastroju na zakupy, dekorowanie domu czy świętowanie.

Któregoś dnia wróciła do domu i odkryła, że jest zimno. Okazało się, że piec przestał działać mieszkała w domu jednorodzinnym na obrzeżach miasta.

Próbowała znaleźć fachowca, ale przed świętami wszyscy żądali ogromnych pieniędzy, zwłaszcza gdy dowiadywali się, gdzie mieszka.

Jagoda była już zrozpaczona, więc zadzwoniła do przyjaciółki. Jej mąż pracował w tej branży i może mógłby pomóc.

Beata obiecała od razu zadzwonić do swojego męża.

Po dwóch godzinach Jagoda usłyszała dzwonek do drzwi.

Na progu stał nieznajomy, ale gdy się dokładniej przyjrzała, rozpoznała w nim Łukasza, swojego kolegę z klasy.

Cześć, Jagoda, co tu się stało?

Eee Skąd się o tym dowiedziałeś?

Szef mi kazał tu przyjechać, bo podobno siedzi tu dziewczyna w zimnie. Opróżniłaś wodę w instalacji, żeby nie zamarzła?

Nie, nie wiem jak

No popatrz! Można tak zostać bez ogrzewania. Dobrze, że nie ma jeszcze mrozów.

Łukasz szybko spuścił wodę z instalacji, pogrzebał przy piecu i po chwili pojechał po części.

Godzinę później wrócił z niezbędnymi elementami.

Niedługo potem dom Jagody stał się ciepły. Łukasz umył ręce i zapytał:

Jagoda, masz cieknący kran i migającą żarówkę Twój mąż nie potrafi tego naprawić?

Nie mam żadnego męża

Naprawdę? Szukasz wciąż ideału?

Jaki tam ideał Nikogo nie mam wyznała nagle.

To czemu mi wtedy odmówiłaś? uśmiechnął się Łukasz.

Jagoda nie odpowiedziała

Po naprawie kranu i wymianie żarówki chłopak pożegnał się i wyszedł.

A Jagoda wspominała dzieciństwo, młodość, puszystego chłopca, który był w niej zakochany.

Łukasz bardzo się zmienił stał się wysokim, szczupłym mężczyzną o brązowych oczach, choć uśmiech pozostał ten sam.

Nie zdążyła nawet zapytać, czy jest żonaty.

A 31 grudnia ktoś znów zadzwonił do drzwi.

Jagoda, zdziwiona, poszła otworzyć nikogo się nie spodziewała.

Na progu stał Łukasz. Miał na sobie nowy garnitur i trzymał bukiet kwiatów.

Jagoda! Pytam jeszcze raz wyjdziesz za mnie? Czy czekasz na księcia do emerytury?

Rozpłakała się i z radością pokiwała głową.

Za drugim razem oświadczyny zostały przyjęteŁukasz roześmiał się głośno z ulgi, po czym wziął ją w ramiona, a w całym domu rozbrzmiała muzyka z ulicy, jakby cała okolica świętowała razem z nimi. Po raz pierwszy od lat Jagoda poczuła, że w jej sercu rozgościło się ciepło nie to z pieca, ale prawdziwe, bijące od drugiego człowieka.

Wśród świateł fajerwerków tańczyli w salonie, nie przejmując się sypiącym się tynkiem, nieumytą podłogą i zamglonymi szybami. Z każdą chwilą Jagoda czuła, że żadne zawiedzione nadzieje, nieodwzajemnione miłości i stare rany nie mają już znaczenia.

O północy wyszli razem przed dom. Z nieba zaczęły spadać pierwsze płatki śniegu. Łukasz chwycił ją za rękę i powiedział cicho, ale z takim przekonaniem, jakiego dotąd w nim nie znała:

Zostańmy razem na dziś, na jutro, na zawsze.

Jagoda uśmiechnęła się przez łzy, patrząc, jak Nowy Rok rozpoczyna się właśnie od nowa dla nich obojga.

Oceń artykuł
TwojaCena
Na progu stał nieznajomy. Od szkolnej miłości po drugą szansę zimą: historia niespełnionych uczuć,…