Na cmentarzu dowiedziałam się, czyj był pewien bardzo zaniedbany grób. To była smutna historia

Poszłam na cmentarz, aby uporządkować groby moich krewnych i wtedy zauważyłam jeden bardzo zaniedbany grób. Wyglądał na osierocony, jakby nikt się nim nie opiekował.

Zapytałam staruszkę stojącą obok, czyja to mogiła.

– Pewnego młodego mężczyzny. To był biedny, chory chłopak, matka go porzuciła – powiedziała.

Jedyną osobą, która traktowała go po ludzku, była babcia, która go wychowywała – westchnęła kobieta.

– Szkoda, że nie umarł, gdy był dzieckiem – mówiła. Może byłoby lepiej, ale Mateusz żył dalej.

Jego matka, alkoholiczka, gdy była w ciąży, wypiła jakieś poronne zioło. Sama prawie umarła, ale nie udało jej się usunąć ciąży. Jej syn urodził się jako kaleka. Ojciec raz rzucił w niego siekierą, gdy jeszcze żył i okaleczył mu pół twarzy. Jego babcia zrobiła zamieszanie i mężczyznai trafił do więzienia.

Zuzanna natychmiast znalazła sobie nowego kompana do picia. Ojczym znęcał się nad małym Mateuszem, jak tylko mógł, nie mając dla niego nawet odrobiny współczucia. Mimo głodu, choroby i bicia, chłopiec żył.

Kiedy zmarła jego babcia, nie było nikogo, kto mógłby zająć się nastolatkiem. Tak żył, choć był dziwakiem, wszyscy omijali go z daleka. Z wiekiem, stał się bardzo złośliwy i zły na wszystkich, którzy go krzywdzili.

Biedak nie chciał żyć, ale nie mógł umrzeć. Przeżył, kiedy został przejechany w lesie przez motor i nawet wtedy, kiedy został pobity prawie na śmierć. Później próbował się powiesić z powodu dziewczyny, którą sobie upatrzył, ale pękła lina. Dziewczyna wyszła za mąż, to była nieodwzajemniona miłość. Nawet śmierć nie chciała mieć z nim nic wspólnego.

Nie chodził do szkoły, nie umiał pisać ani czytać. Później zaczął pić, co mu zostało, choć obiecał, że nie będzie taki jak jego mama. Zawsze był sam.

Potem zniknął. Znaleziono go zmarzniętego w śniegu. Jakiś duży pies zaczął go lizać, po czym chwycił go i wywlekł na drogę, ludzie myśleli, że nie żyje. Po chwili jednak Mateusz wstał i zawołał do siebie bezdomnego psa. Zabrał go do domu i zrobił mu legowisko ze starego koca. Chłopak udał się do sklepu, aby kupić mu coś do jedzenia. Sprzedawczyni natychmiast podała mu butelkę wódki, ale ku jej zdziwieniu, odmówił. Poprosił o jakieś kości albo kiełbasę.

Wrócił do domu, nakarmił psa i tak zostali przyjaciółmi. Mateusz wreszcie po śmierci babci, miał bratnią duszę. Tak sobie żyli razem, aż do końca swoich dni. Młodego mężczyznę zaleziono w domu nieżywego i do dzisiaj nie wiadomo co się stało, że zmarł. Pies odszedł niedługo po nim, ze starośći i z tęsknoty.

Ta historia była bardzo smutna. Nie mogłam zasnąć tej nocy, cały czas myślałam o tym biednym chłopcu i jego przyjacielu.

Oceń artykuł
TwojaCena
Na cmentarzu dowiedziałam się, czyj był pewien bardzo zaniedbany grób. To była smutna historia