Razem z mężem i dziećmi, wybraliśmy się na spacer do parku. Gdy dzieciaki bawiły się na placu zabaw, my siedzieliśmy na ławce. Spotkaliśmy się ze starymi znajomymi i zaczęliśmy rozmawiać. Zdecydowaliśmy się na wspólny spacer, ponieważ nasze pociechy razem się bawiły. Następnie odprowadziliśmy ich i sami chcieliśmy wracać do domu.
Ponieważ nasze dzieci nie chciały słyszeć o rozstaniu, koleżanka zaprosiła nas do środka na herbatę. Nie bardzo chciało mi się iść, było już dość późno, ale nie chciałam znosić dziecięcych jęków.
Mieszkali w prywatnym domu. Zaproponowali nam miejsce w letniej altance, nawet nie zaprosili nas do środka, choć było dość zimno. Szczerze mówiąc, byłam bardzo głodna i miałam nadzieję, że dostaniemy coś do jedzenia.
– Och, przepraszam, zapomniałam kupić cukru. Chcecie niesłodzoną herbatę? – Gospodyni zapytała.
Przytaknęliśmy w nadziei, że będą jakieś ciastka. Ale nie, po prostu wyniosła same kubki na zewnątrz. Byłam tą wizytą zniesmaczona i miałam dziwne odczucia. Zwłaszcza, że obok nas stało kilka toreb pełnych artykułów spożywczych, ponieważ znajomi przed spacerem zrobili zakupy.
Piętnaście minut później, dostawca przyniósł pizzę. Na tę wiadomość wprost się uśmiechnęłam, ale to niestety nie dla nas. Moja przyjaciółka zabrała ją do kuchni i wróciła z pustymi rękoma. Tak bardzo chciałam zjeść chociaż kawałek, myślałam, że nas poczęstuje.
Wypiliśmy samą herbatę i udawaliśmy, że wcale nie jesteśmy głodni. Najgorsze było to, że gospodyni dała swoim dzieciom kawałek pizzy, a moim nawet nie zaproponowała.
Gdy my siedzieliśmy, koleżanka zajmowała się swoimi sprawami i w ogóle nie zwracała na nas uwagi. Jej mąż klepał w telefon i nerwowo mruczał, że jest głodny. Zrozumieliśmy, że czas wyjść.
Po tej wizycie pozostało jedynie niemiłe wspomnienie. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy się więcej kontaktować z tymi ludźmi. Najbardziej obraźliwe jest to, że zawsze im pomagaliśmy, mój mąż zrobił u nich remont, nawet nie wziął za to zapłaty.
Dlaczego w ogóle zaprosili nas do siebie? Wstydziłabym się, gdybym nawet nie miała w domu cukru. Zamówiłabym pizzę, żeby starczyło dla wszystkich, albo sama zrobiłabym coś na szybko. Teraz zobaczyliśmy, jak „gościnni” są nasi przyjaciele.




