Kasia stała zrezygnowana przy otwartej lodówce, gapiąc się w pustki jak z bajki o magicznie znikającym żarciu. Za każdym razem, kiedy myślała, że choć tym razem wystarczy jedzenia do weekendu, jej mąż, Tomek, znowu coś sprytnie wyczarował i znikały całe zapasy. Barszcz, pierogi, nawet jej zapasowa kaszanka puf, zjedzone.
Rozmowy z Tomkiem kończyły się topornie zawsze wściekł się, machnął ręką i przewracał oczami. Kasia bolała głowa: on w domu, szuka pracy od dwóch miesięcy na bardzo spokojnych obrotach, a ona haruje jak wół, żeby kupić to, co i tak wyparuje z prędkością światła. Przyzwyczaiła się już do bułki i kawy o smaku… przefiltrowanej deszczówki. Po pracy nie wielu miała siły, żeby jeszcze coś ugotować, zwłaszcza że jej mąż chyba sądził, że ją ktoś dokarmia w pracy.
Jutro muszę jechać do domu. Adam potrzebuje pomocy! wrzasnął z pokoju Tomek.
Kasia zbyła to milczeniem bolało ją wszystko. Następnego dnia zbudziła się z gorączką, więc została w domu i zakopała pod kołdrą z paczką tabletek. Marzyła tylko o świętym spokoju i śnie.
Obudziło ją jakieś zamieszanie w kuchni: ktoś walił pokrywką w garnek, co chwila lodówka cykała, a do tego buczały pod nosem jakieś szlagiery. Kasia podniosła się niechętnie i popędziła do kuchni i co widzi? Anka, siostra Tomka, z którą raczej nie piła wódki.
Pani Siostra miała teorię, że brat musi dbać nie tylko o żonę i dzieci, ale też o nią i jej bandę. Budżet domowy przechodził zawał, kiedy Tomek znów pomagał siostrze. Anka z typową gracją przechodziła przez kuchenne półki, wrzucała żarcie do wielkiego pojemnika i chyłkiem oglądała się za siebie.
Dzień dobry, Aniu skrzywiła się Kasia, opierając się o framugę.
A ty czemu nie w pracy? Anka podskoczyła jak pingwin na lodzie.
Leżę chora. Mój mąż wie, że grasz w tę kuchenną szachrajkę?
To on mi dał klucze.
Aha, to ty masz wygłodniałe łapki, a nie on ten legendarny apetyt.
Przecież to mój brat, wolno mi. Dla dzieci muszę coś przynieść!
Tylko twój brat ostatnio nawet wycieracza nie kupił, bo nie pracuje. Ja tu, popatrz, żywię dwa domy i nawet nie wiem, co gotuję!
No coś ty, sama nie dam rady ich wykarmić. Przez tę kiełbasę mam cię przeprosić?
Oddaj klucze albo dzwonię po policję, Aniu. Zapomniałaś, że to mieszkanie nie należy do twojego brata?
Policję? O matko jedyna, za kawałek mortadeli?! Weź już swoje klucze, skąpo! Powiem Tomkowi, że masz charakterek.
Nic się nie stanie, może sobie znajdzie żonę, która go wyżywi.
Kasia miała już dość naprawdę myślała, że ma przewrażliwioną wyobraźnię, ale okazało się, że to nie głód Tomka, tylko pazerność jego siostry opróżnia im lodówkę. Najbardziej zabolało ją to, że mąż doskonale wiedział, co się dzieje, ale zgrywał niewinnego, zrzucając wszystko na swój wilkowy apetyt.
Kasia nie była zaskoczona w końcu wiedziała, jak to jest z rodziną teściowej: drzwi się nie zamykały i wszystko, co nieprzybite, znikało na pniu. Myślała długo, w końcu chwyciła za telefon i powiedziała Tomkowi, że z ich małżeństwa nici, składa papiery rozwodowe.
Poczekaj, wrócę i pogadamy. Nie skreślaj mnie tak od razu próbował się jeszcze wywinąć Tomek.
Nie chcę już rozmawiać, wszystko wiem.
Niektórzy się po prostu nie zmieniają najbardziej szkoda jej tylko własnej młodości. Ten moment był dla niej jak kubeł zimnej wody: Tomek stał się zwykłym obcym facetem, a ona żałowała, że nie zrozumiała tego wcześniej.




