Mam trzydzieści pięć lat. Rozwiodłem się kilka lat temu. Przez dziesięć lat byłem w związku małżeńskim, ale z czasem nasze uczucia wygasły i doszliśmy do wniosku, że lepiej dla nas będzie rozstać się. Nie mieliśmy dzieci, więc proces rozwodu przebiegł szybko. Dostałem jedno z mieszkań, które razem posiadaliśmy, a Ela – moja była żona, dostała drugie. Mimo wszystko, rozstaliśmy się w dobrych stosunkach. Sześć miesięcy temu, na portalu randkowym, poznałem Sabinę – inteligentną, atrakcyjną kobietę w moim wieku. Mieliśmy ze sobą wiele wspólnego i szybko zaprosiłem ją na randkę.
Sabina zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. Zaczęliśmy się spotykać, ale zauważyłem jedną rzecz, która mnie niepokoiła – nigdy nie spotykaliśmy się u niej. Miała własne mieszkanie, ale z jakiegoś powodu zawsze przychodziliśmy do mnie. To nie przeszkadzało mi zbytnio, ale zastanawiałem się, dlaczego tak jest.
Kilka miesięcy później wyznała mi, że ma córkę z pierwszego małżeństwa, która jest już dorosła. Byłem zaskoczony tym, że ukrywała to przede mną, ale zrozumiałem jej powody i wybaczyłem jej. Wkrótce podjęliśmy decyzję o wspólnym zamieszkaniu.
Teraz jednak widzę, że dłużej tak nie wytrzymam. W obecności matki zachowuje się wzorowo, ale kiedy jesteśmy sami, pokazuje swój prawdziwy, niezbyt dobry charakter. Traktuje mnie z lekceważeniem, a kiedy próbuję coś na ten temat powiedzieć, skarży się matce. Rozbija szklanki i zrzuca winę na mnie; nie zmywa po obiedzie i później w żywe oczy kłamie, że to ja… A Sabina oczywiście staje po stronie córki i zwraca mi uwagę, że nie powinienem traktować jej tak ostro. Staram sie jak mogę, ale jak mam znieść takie traktowanie?




