Mój telefon już płonie od połączeń. Moja matka i teściowa domagają się, abym wybaczyła zdradę mojemu mężowi. Wmawiają mi, że kobieta powinna być mądra i ratować małżeństwo za wszelką cenę. Nie wydaje mi się, aby większość zdradzanych i zranionych kobiet tak łatwo puszczała wszystko w niepamięć.
Jestem mężatką dopiero od roku, miałam oczy zaślepione miłością do niego, zakochałam się w Piotrku od pierwszego wejrzenia. Po prostu nie mam innego wytłumaczenia.
Początkowo mój mąż udawał, że nie zauważa innych kobiet, chociaż ja doskonale wiedziałam że tak nie jest. Nie jeden raz, w mojej obecności zerkał za ładnymi dziewczynami i myślał że ja tego nie widzę, ale nie zastanawiałam się nad tym zbytnio. Miałam nadzieję, że się poprawi, wydorośleje, ustatkuje.
Po ślubie wszystkie obowiązki spadły na mnie, mimo że mąż wracał wcześniej do domu, nie robił nic, poza wpatrywaniem się w ekran telewizora i swój telefon. Wiele razy chciałam porozmawiać na różne tematy, wspólnie się z czegoś pośmiać ,ale Piotr wiecznie był zmęczony, najczęściej gdzieś musiał wyjść, odreagować po pracy i nie miał ochoty spędzać ze mną czasu. Miałam nadzieję, że chociaż w weekendy gdzieś wyskoczymy, do kawiarnia, albo do kina. Niestety, kiedy miał wolne, rzadko wychodził z domu i jak zwykle odpoczywał , ale tylko we własnym towarzystwie z telefonem w ręku.
Od czasu do czasu udało mi się namówić Piotrka na wyjście z przyjaciółmi, lecz nasze spotkania nie trwały dłużej niż godzinę, ciągle był znudzony i zmęczony.
Nie naciskałam na siłę, sama nie lubię głośnych imprez, więc siedziałam w domu i oglądałam swoje telenowele.
Zwierzałam się mojej mamie i teściowej, jak wygląda nasze życie rok po ślubie. Nie mogłam zrozumieć dlaczego mój mąż jest taki obojętny i mało mną zainteresowany, ciągle wychodzi i na wszystko ma wytłumaczenie.
Nasze matki powiedziały, że wszystko jest w porządku. Mężczyźni potrzebują odpoczynku i nie można ich krótko trzymać, bo tego nie lubią. Posłuchałam i przyjęłam to do wiadomości. Pomimo tego, że nie zamierzałam brać przykładu z gospodyń, to i tak słuchałam ich rad.
Moje koleżanki przekonywały mnie, że jeśli mąż kocha, to powinien spędzać czas razem z żoną, a nie wiecznie mieć wymówki. Starałam się jednak nie myśleć o tym i zaufałam starszemu pokoleniu. Na próżno.
Kilka miesięcy później zaszłam w ciążę. Piotr był podekscytowany i wyszedł świętować, ale nie ze mną, tylko z przyjaciółmi. Dopiero wtedy wkradły się do mojej głowy głupie myśli, lecz mama i teściowa od razu wkroczyły do akcji i znów mnie uspokoiły.
Byłam smutna i samotna. Nawet jeśli mój mąż był w domu, to zajmował się swoimi sprawami. Nie rozmawialiśmy, nie spędzaliśmy razem czasu, nic nas nie łączyło. Kiedy moja teściowa dowiedziała się, że naciskam na męża i domagam się uwagi, zrobiła aferę.
– Widzisz, nie możesz się tak zachowywać, bo inaczej on Cię zostawi. Natychmiast odpuściłam.
Po porodzie było już tylko gorzej. Piotr nie pojawił się nawet, kiedy wychodziłam z dzieckiem ze szpitala. Odebrali mnie rodzice i przyjaciele. Moja teściowa powiedziała, że świętował narodziny syna z przyjaciółmi i pewnie teraz śpi, trzeba mu to wybaczyć, w końcu został ojcem. Czy jej słowa sprawiły, że poczułam się lepiej? Nie wiem…
Mąż wyjechał na kilka dni. W tym czasie jakaś młoda dziewczyna zaczęła do mnie pisać na portalu społecznościowym i opowiadać, że jej siostra jest w związku z moim Piotrkiem. Wysyłała mi zdjęcia i różne dowody. Dziewczyna powiedziała, że nie mogła milczeć, bo widziała, jak rodzina jej przyjaciół rozpadła się z powodu takich wybryków. Nie chce aby jej siostra przyczyniła się do tego.
Poczułam w tym momencie, jakby z moich oczu zeszła zasłona. Spotykał się z tą osobą od roku i dlatego tak mnie traktował. Jak to się stało, że wcześniej tego nie zauważyłam? Czułam zapach perfum, widziałam, że pisał w nocy smsy, jednego razu nie wrócił na noc do domu… Czekałam i kochałam. Tego samego dnia wezwałam ślusarza, aby zmienił zamek i wystawiłam rzeczy męża na klatkę schodową. Mieszkanie było moje – przed ślubem mieszkał z mamą.
Dwa dni później pojawił się mój ukochany, majstrował przy zamku i próbował go otworzyć. Potem jednak zobaczył walizkę, wziął ją i poszedł do teściowej. Jego matka zaczęła do mnie dzwonić, nie chciałam jej słuchać. Powiedziałam jej, że składam pozew o rozwód i rozłączyłam się.
Przyszła do mnie następnego dnia. Pokazałam jej wszystkie e-maile, zdjęcia. Na początku mówiła, że to wszystko było ukartowane, że ktoś próbował go wrobić w ten romans. Potem zaczęła na mnie naciskać, że muszę męża przyjąć do domu, bo jest ojcem mojego syna. Uświadamiała mnie, że dziecko nie może dorastać bez ojca, ale to mnie nie przerażało. Lepiej bez ojca, niż z takim ojcem, zwłaszcza, że mój syn prawie go nie zna.
Teraz szykuję się do rozwodu. A moja matka i teściowa ciągle do mnie dzwonią i żądają, żebym wybaczyła mężowi. Uważam, że byłam dobrą, kochającą żoną i nie zasłużyłam na takie traktowanie i na to żeby patrzyć, jak mój mąż ciągle wychodzi, nie wiadomo dokąd. Nie rozbiłam naszego małżeństwa, którego jak się okazało nigdy nie było.




