Poznałam mojego męża w pracy. Kiedyś zepsuł mi się komputer, wezwałam informatyków. Przyszło dwóch chłopaków, jeden z nich był tak charyzmatyczny, że nie mogłam się nie zakochać. Rober był zawsze uśmiechnięty i żartował ze wszystkimi. Niemal wszystkie kobiety w naszym biurze były w nim zakochane. Ja udawałam, że jest mi obojętny. Prezentowałam się jako dumna i nieosiągalna. Pewnego dnia rozlał mi kawę na biurko, byłam zła i poszłam po ściereczkę. Gdy wychodziłam, on stał przy drzwiach i powiedział:
– Może przestaniesz udawać? Widzę, że Ci się podobam – powiedział mi.
W tym momencie serce biło mi jak szalone. Bardzo się starałam, aby nie pokazać żadnych emocji. Po tym incydencie zaczął się o mnie starać.
Kupował mi kwiaty, oferował podwiezienie do domu, zapraszał na randki, ale odmawiałam. Chciałam, aby się trochę napracował. Jego zaloty trwały około miesiąca, nie mogłam się oprzeć i zaczęliśmy się spotykać. Byłam niezmiernie szczęśliwa. Od razu powiedziałam o tym mamie, ale nie podobało jej się, że teraz w moim życiu jest ktoś inny oprócz niej. Gdy Robert oświadczył mi się, a ja powiedziałam „tak„, życie natychmiast się zmieniło. Mama przyjęła tę wiadomość jakby wydarzyła się tragedia.
– Jak możesz? Zostawisz mnie samą, zapomnisz o swojej matce, jak możesz tak postępować? – prawie płakała.
Wieczorem przyszedł Robert; myślałam, że ona go zobaczy i będą mogli się zaprzyjaźnić. Ale nic z tego. Robert zaczął jak zwykle żartować, a mamie to nie przypadło do gustu. Ledwo ją uspokoiłam.
– Robert, moja córka mnie nie opuści, kocha mnie bardziej niż Ciebie – oświadczyła mama.
Robert nie pozostał dłużny i zaczął mówić, że to niemożliwe. Spędzili całe popołudnie, dyskutując o tym, kogo ja kocham bardziej. Było mi niezręcznie tego słuchać. Nie zauważyli nawet, kiedy odeszłam do innego pokoju. Nie wiem, czy powinnam się obrazić, czy próbować ich pogodzić? Mama codziennie mówi o Robercie same paskudztwa, to samo robi mój narzeczony. Czuję, że niedługo ktoś z nich postawi mnie przed wyborem. Nie rozumiem, jak można wybrać jedną bliską osobę…




