Słuchaj, muszę ci się wyleźć moja mama zawsze stała po stronie mojego ojczyma. Pewnego dnia miałam już dość i postanowiłam to skończyć.
Długo mieszkałam razem z mamą i moją młodszą siostrą, Jagodą. Babcia Zofia, która mieszkała w pobliżu, często nas odwiedzała. O ojcu nie pamiętam nic, ale o ojcu Jagody wiem, że był choć nie dziś.
Na początku ojczym Jan był dla mnie miły, ale potem, kiedy już wprowadziliśmy się razem, zupełnie zniknęła nasza obecność. Często podnosił rękę przeciwko mnie. Płakałam, ale nie chciałam mówić mamie. W końcu sama zobaczyła, co robi.
Doszło do kłótni między mamą a Janem i on od razu zniknął z naszego życia. Od tego momentu byliśmy we troje i w końcu poczuliśmy się szczęśliwi. Babcia Zofia często opiekowała się Jagodą. Po maturze postanowiłam studiować w Warszawie, chociaż pierwotnie planowałam wyjechać za granicę. Nie mogłam zostawić rodziny.
Jednego dnia mama zaproponowała, żebyśmy sprzedali nasze dwa mieszkania nasze i babci i kupili trzy pokojowe w kamienicy. Tak byśmy mogli mieszkać razem i każdy miałby swoją przestrzeń. Zgodziłyśmy się i wprowadziliśmy się do nowego lokum. Ja dostałam własny pokój, Jagoda mieszkała z babcią, a mama w trzecim pokoju. Było super.
W nowym miejscu mama poznała sąsiada, pana Stefana, który miał tyle lat co ona i był już rozwiedziony. Od razu zaczął jej poświęcać uwagę i ona rozkwitła.
Potem mama przywiozła do domu mojego wujka Wojtka. On postanowił wynająć swoją kawalerkę. Na początku wszystko wydawało się w porządku, ale wkrótce zaczął nas obrażać, zwłaszcza mnie. Często się sprzeczaliśmy, a mama zawsze stała po jego stronie. Czułam się bardzo niekomfortowo.
Zdecydowałam więc przeprowadzić się do innego miasta Gdańska aby studiować. Mamie to nie przeszkadzało; wyraźnie odetchnęła, bo nie musiała już wybierać między mną a wujkiem. Ja jednak nie czułam się lepiej. Jak można wymienić własne dziecko na innego mężczyznę?
Tak to już bywa, ale przynajmniej wiem, że kiedyś udało nam się wyjść z tego bałaganu i żyć spokojnie.




