Pobraliśmy się z mężem, gdy miałam 21 lat. Wszyscy byli niezadowoleni z mojej decyzji. Uważali, że jest za wcześnie. Szczególnie protestowała moja mama. Gdy tylko dotarło do niej, że ślub się jednak odbędzie, od razu oświadczyła, że nie będzie zajmowała się wnukami. Uważała, że jest za młoda by zostać babcią. W tamtym momencie nawet nie planowaliśmy jeszcze dzieci. Nie mieliśmy gdzie mieszkać, to było nasze główne zmartwienie. Na ratunek przyszła teściowa. Dała nam klucze do małego mieszkanka po dziadku. Niestety nie dało się tam żyć. Mieszkanie było w ruinie a my nie mieliśmy pieniędzy na remont. Wtedy znowu z pomocą przyszła mama mojego męża, która zaproponowała, żebyśmy zamieszkali z nią, dopóki nie zbierzemy jakiś oszczędności. Oczywiście, nie byłam zachwycona życiem w obcym domu, według czyiś zasad, ale jednocześnie byłam jej bardzo wdzięczna za pomoc. Mój mąż miał dobrą prace, ja łapałam dorywcze zajęcia mimo to nie udało nam się wiele odłożyć.
Niedługo potem zaszłam w ciążę. Chyba nikt nie był zadowolony z tej wiadomości. Rodzina wyszła z założenia, że skoro tak się stało, to trzeba to zaakceptować. Żadnych radosnych gratulacji i euforii. Musieliśmy szybko zorganizować sobie przestrzeń do życia. Oszczędności się wydaliśmy na wprawkę dla dziecka. Mama dała nam pieniądze na remont. Kilka dni po przeprowadzce do nowego mieszkania urodziłam synka. Moja mama pomogła mi trochę w pierwszych dniach po porodzenie ale szybko wróciła do domu. W kolejnych miesiącach, kiedy tak bardzo potrzebowałam wsparcia, nie pojawiła się ani razu. Czasami dzwoniła, ale naprawdę bardzo rzadko. W pobliżu była zawsze niezawodna teściowa. Nauczyła mnie wszystkiego. Jej pomoc była i jest nieoceniona. Zabierała małego na długie spacery, żebym choć trochę mogła się zregenerować. Naprawdę się o mnie troszczyła Kiedy prosiłam moja mamę, żeby została na chwilę z dzieckiem, zawsze miała coś do zrobienia. W końcu przestałem prosić o ją pomoc.
Adaś ma teraz dwa latka, przez ostatnie pół roku, wpadła do nas dwa razy na szybką kawę. Jej wizyty zawsze są ekspresowe i wyglądają tak samo: przynosi wnukowi prezenty, czasami też poratuje nas pieniędzmi – i bardzo szybko wybiega pod byle jakim pretekstem. Jestem jej naprawdę wdzięczna za finansowe wsparcie, ale nie zastąpią one prawdziwej relacji i więzi z wnukiem. Niedawno moja mama zapytała mnie oburzona, dlaczego Adaś traktuję ją jak obcą osobę. Powinnam mu wytłumaczyć, ze ma dwie babcie a nie jedną. Odpowiedziałam, że jego więź z moją teściową jest bardzo silna, wypracowana od jego urodzenia. Są ze sobą bardzo blisko. Druga babcia, którą widzi niezwykle rzadko to dla niego właściwie obcy człowiek. Dlatego, nie powinna się dziwić, że kiedy bierze go w ramiona, dziecko zaczyna się bronić i płacze ze strachu. Moje słowa zostały potraktowane przez nią jako obraza. Powiedziała, że skoro jest obca i niepotrzebna to nie zamierza się więcej u nas pokazywać. Nie rozmawiałyśmy już od trzech tygodni. Rozumiem jej żal, ale wszystko co powiedziałam jest prawdą.




