Niedawno wpadłam do domu mojej kuzynki Kasi, w sprawie pewnych dokumentów, mieszka ona ze swoją mamą, ciotką Ireną. Spotykamy się tylko na święta, ale to był nagły przypadek, nie żyję zbyt blisko z moją rodziną, lecz nie ma to nic wspólnego z tą sytuacją.
Nie jestem osobą bardzo pedantyczną, ale uważam, że czystość i porządek we własnym domu, to podstawa.
Kiedy weszłam do ich mieszkania, zauważyłam, że chyba od miesiąca nie sprzątały. Ciotka uwielbia wszelkiego rodzaju figurki, serwisy i różne drobiazgi, są one świetnymi zbieraczami kurzu, którego tam nie brakowało i widać go było z daleka.
W toalecie jest kuweta dla kota, właścicielka myje ją raz w tygodniu, więc można sobie wyobrazić, jaki zapach jest w mieszkaniu, kiedy się do niego wchodzi. Puszki poukładane pod ścianą, pełno śmieci pod nogami i ciuchy porozrzucane po fotelach, po prostu koszmar, śmierdzi tam ściekami i zgniłym jedzeniem.
Kaśka zaproponowała, że zrobi herbatę i coś do zjedzenia, nie miałam najmniejszej ochoty na nic, ale ona zaczęła nakrywać do stołu, lecz najpierw musiała pozbierać wszystko, co na nim leżało. Kiedy położyła sztućce, widziałam jakie są brudne, nałożyła coś na talerze, ja w tym momencie wyciągnęłam z torebki chusteczki antybakteryjne i przetarłam widelce.
Zauważyła to ,ale nic nie powiedziała, zaczęłam niechętnie skubać jedzenie.
Ciocia Irena, widząc moje zachowanie powiedziała:
– Moja droga, zachowujesz się niegrzecznie, najpierw wycierasz u kogoś sztućce, a później jesz, jakbyś miała zaraz wszystko wypluć, powiedz, jak Ci nie smakuje, a nie wydziwiaj.
Co miałam powiedzieć? Zrobiło mi się głupio, że ciotka zwróciła mi uwagę.
Czy byliście kiedyś w podobnej sytuacji?



