Niedawno uczestniczyłam w imprezie urodzinowej mojej koleżanki ze szkoły. W tym roku obchodziła czterdzieste urodziny. Znamy się od pierwszej klasy i nadal się przyjaźnimy.
Wśród gości było wiele osób, których nie znałam, ale zauważyłam jednego, starego znajomego. Z Borysem kiedyś przyjaźnił się mój brat, mimo że był od niego starszy o 8 lat. Kiedy inni goście poszli tańczyć, zaczęliśmy rozmawiać o naszym życiu.
Borys miał prawie 50 lat. Był żonaty, ale rozwiódł się kilka lat temu. Teraz mieszkał sam.
Wydawał się bardzo zadbanym, imponującym i schludnym mężczyzną. Przez połowę swojego życia, uprawiał sport. Był przeciwnikiem palenia papierosów i picia alkoholu. Dobrze zarabiał. Postanowiłam więc zapytać go, co nie pasowało takiemu przystojnemu mężczyźnie w jego żonie. Drugie pytanie, dlaczego nie ożenił się ponownie, nie dawało mi spokoju i w końcu go zapytałam.
Borys wzruszył ramionami i powiedział, że po prostu nie znalazł odpowiedniej kandydatki.
Nie patrzył na młode kobiety, bo miał 23-letnią córkę i nie akceptował tego typu związków. Wśród kobiet w jego wieku, nie widział dobrych kandydatek. Zdziwiły mnie te wnioski. Postanowiłam zapytać go, co konkretnie, nie podoba mu się, u pięćdziesięcioletnich pań.
Mój znajomy twierdził, że z wiekiem kobiety zaczynają wymyślać problemy z niczego, czyli robią z igły widły. Ciągle opowiadają o swoich dorosłych dzieciach, wnukach i dobrze urządzonych domach. Wyolbrzymiają swoje obowiązki, są ciągle zmęczone i wszystko je boli. Te, które nadal pracują, marudzą na brak wolnego czasu, a jak już go mają, to siedzą w ogródku, albo robią serwetki na szydełku.
Według Borysa, gdy panie przekraczają granicę wieku, zaczynają zamykać się w sobie, co w końcu może doprowadzić do apatii lub depresji. Takie osoby są stale rozżalone, dlatego robią miny wiecznie niezadowolonych. Nie każdy mężczyzna jest w stanie to wytrzymać. Wiadomo, że życie nigdy nie jest łatwe, ale takie zachowanie partnerki, tylko komplikuje wzajemne relacje.
Następną wadą kobiet po pięćdziesiątce, jest to, że zaczynaja zaniedbywać swój wygląd. Nie chce im się zrobić ładnego makijażu, chodzić do fryzjera, czy na siłownię. Taka żona przestaje być interesująca dla swojego męża i zaczyna sie kryzys małżeński.
Jeżeli chodzi o jakieś hobby, to dojrzałe panie prawie w ogóle go nie mają. Interesują się tylko wnukami i budżetem domowym. Mężczyźni mają dość życia z taką żoną. Nawet w tym wieku, chcieliby trochę poszaleć. Wspólne wyjazdy, imprezy, przecież im też się coś należy. Jednak często panie uważają, że w tym wieku, nie wypada robić już pewnych rzeczy.
Szczerze mówiąc, nie dziwię się, że Borys do tej pory nie znalazł partnerki, mając takie wyobrażenie o kobietach w swoim wieku. Myślę jednak, że nie wszystkie panie po pięćdziesiątym roku życia są takie, jak opisał mój znajomy. Trochę mnie to przeraziło, bo za dziesięć lat, też skończę ten wiek. Jednak nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż miał o mnie takie zdanie.
Nie zgadzam się ze wszystkim, co mówi Borys. Jednak może w jego osądach jest trochę prawdy?
Co o tym sądzicie?




