Mój wnuk krzyczał na sąsiadkę, a ta nie wiedziała co zrobić. Chwilę później zawstydziłam go, stając w za nim w kolejce. Krzyczał na sąsiadkę, bo wolno wykładała produkty na sklepową ladę. Jest mi wstyd, jak mogliśmy tak go wychować. Sama jestem starsza i czasem wszystkie czynności wykonuję powoli, ale nigdy w życiu nie zdarzyło mi się, by ktoś za to mnie ganił, a co gorsza nakrzyczał.
Dlatego, kiedy zobaczyłam swojego wnuka krzyczącego na sąsiadkę w sklepie spożywczym, poczułam się zażenowana i zasmucona. Pani Grażyna to spokojna i zamknięta w sobie kobieta, nigdy na nic się nie skarży, choć wiele przeszła. Jej mąż zginął w wypadku samochodowym, a dzieci wyjechały z dala od rodzinnego domu. Była ze wszystkimi troskami sama, radziła sobie, jak tylko potrafiła. Gdyby ktoś mi opowiedział całą tę sytuację, nie uwierzyłabym. Myślałam, że mój wnuk to dobry człowiek – a on stał za sąsiadką i tylko ją ponaglał, obrażając, że jest niezdarna i tylko przeszkadza normalnym ludziom. Cóż to za zachowanie?
W stosunku do mnie wnuk jest bardzo wyrozumiały. Wozi mnie do lekarza, jeździ do apteki, zawsze naprawi, kiedy coś się zepsuje. Nie robi tego oczywiście za darmo, co miesiąc oddaję mu trochę pieniędzy z emerytury. Mogłabym zatrudnić opiekunkę, która zrobiłaby to samo, a nawet więcej, ale wolę wesprzeć rodzinę, niż obcych ludzi.
Kiedy cała ta sytuacja rozgrywała się przy kasie, stanęłam cierpliwie w kolejce za swoim wnukiem, obserwując, co wyczynia. Tutaj wszyscy się znamy, widziałam jak wiele ludzi zaczyna na mnie patrzeć i kręcić głową.
Kiedy wnuk mnie zauważył, od razu się speszył. A ja tylko podeszłam do pani Grażyny i pomogłam jej z siatkami. Wnuk stał bezradnie obok, chyba nie dowierzał, że można być tak uprzejmym i cierpliwym, pomimo trudności.




