Mój teść przynosi synkowi stare zabawki i używane rzeczy. Kiedy dowiedziałem się, skąd je bierze, nie mogłem w to uwierzyć.

W wielu rodzinach panuje zwyczaj, że młodsze dzieci noszą ubrania po starszych dzieciach i bawią się ich zabawkami. Nie ma w tym nic złego. Niestety nie mogę przejść obojętnie wobec tego, że rodzice mojej żony przynoszą synowi stare ubrania i zabawki, których nie da się już używać. Rodzice żony mają czwórkę dzieci. Moja żona jest najstarsza, a jej najmłodsza siostra ma dopiero 9 lat. Kiedy poinformowaliśmy ich, że spodziewamy się dziecka, od razu zaproponowali, że dostaniemy od nich wózek, łóżeczko i inne rzeczy dla niemowlaka. Na początku byłem bardzo zadowolony. Po co niepotrzebnie wydawać pieniądze na wyprawkę? Niektórych rzeczy używa się dosłownie przez chwilę a z ubranek dzieci szybko wyrastają. Jednak, kiedy pojechaliśmy po oferowane akcesoria, zobaczyliśmy, że zupełnie nie nadają się one do użytku.

Natychmiast odmówiliśmy. Woleliśmy kupić coś nowego niż ratować takie starocie. „Czy ty w ogóle wiesz, ile kosztuje wózek lub łóżeczko? Inni wydają na to krocie, a ty nie chcesz brać prezentu? Nie doceniasz naszej pomocy.” Postanowiliśmy nie wchodzić w dyskusję i udając skruszonych, przyznaliśmy im rację. Przytargaliśmy więc do domu wózek ze złamaną rączką i dwoma kołami oraz łóżeczko, które łatwiej wyrzucić niż naprawić. Bez skrupułów wyrzuciliśmy te „prezenty” a potem kupiliśmy wszystko nowe dla naszego pierworodnego.

Po porodzie, za każdym razem, gdy przyjeżdżali w odwiedziny do wnuka, znowu przynosili podobne prezenty: zepsute samochody, brudne pluszaki.

– Tato nie przynoś już takich prezentów. Nie nadają się do użytku, nasz synek ich nie lubi. Ani tego nie nosi, ani się tym nie bawi. – tłumaczyła teściowi żona.

Wszyscy jesteście rozpuszczeni! Nauczcie go lepiej szacunku! – usłyszeliśmy w odpowiedzi.

Kiedy nasz synek podrósł, poprosił nas o hulajnogę. Sprezentowaliśmy mu go w dniu urodzin. Pewnego dnia, podczas spaceru w parku, natknęliśmy się na teścia. Nasz syn radośnie jeździł na wymorzonym pojeździe.

Czy Wy jesteście milionerami? Dlaczego kupiliście mu hulajnogę, przecież dostał od nas rower po naszej córce? – Próbowałem mu wytłumaczyć, że po pierwsze ten podarek od nich też się zepsuł, a po drugie mój syn nie lubi jeździć na rowerze, nie wychodzi mu to za dobrze i bardzo się przy tym frustruje.

–  Tato, kiedyś chyba kupowałeś swoim dzieciom nowe rzeczy? Dlaczego nie możemy zrobić tego samego dla naszego synka? Zwłaszcza, gdy twoje prezenty są już zużyte?

 Cóż, sprzedaliśmy wszystko, co było w dobrym stanie, i masz to, co masz. – bez zastanowienia odpowiedział teść.

Po tych słowach o mało nie wybuchłem. Jak można tak potraktować własnego wnuka?! Strasznie się wtedy pokłóciliśmy. Dawno nas nie odwiedzali ale pogodziliśmy się w ostatnie Święta. Myślałem, że zrozumieli swój błąd. Niestety, wkrótce znowu zaczęli przynosić nam swoje śmieci. „Gdybyś go nie rozpieszczał, byłaby zadowolony z każdej zabawki” – powiedziała mi niedawno teść.

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój teść przynosi synkowi stare zabawki i używane rzeczy. Kiedy dowiedziałem się, skąd je bierze, nie mogłem w to uwierzyć.