Mój syn poślubił kobietę, która nie chce ze mną rozmawiać. Ona doprowadzi mnie do rozpaczy

Nowa synowa postanowiła traktować nas jak obcych. O co jej chodzi i dlaczego nasz Bartek tak łatwo dał się przekonać do jej racji? Do dziś nie rozumiem, dlaczego jej na to pozwala.

Kiedy nasz syn wyjechał na studia zaraz po ukończeniu szkoły średniej, w domu zapanowała straszliwa pustka. Oczywiście, wracał do nas często w odwiedziny, ale to już nie był nasz mały Bartek, tylko coraz bardziej dojrzały i odpowiedzialny mężczyzna. Chciałam razem z mężem dla niego jak najlepszego życia, wspieraliśmy i byliśmy dumni z każdej jego decyzji, ale nic nie przygotowało nas na to, co nadeszło później.

Dwa lata po wyprowadzce poznał na portalu randkowym jakąś dziewczynę. Wiedziałam o tym, że korzystał z tego typu serwisów, ale nigdy bym się nie spodziewała, że tak szybko znajdzie kogoś, kto zdobędzie jego serce. Kiedy przyjechał do nas na kilka dni, przywiózł ją ze sobą. Będę szczera, pierwsze wrażenie nie było pozytywne. Była zamknięta w sobie, nieśmiała i unikała kontaktu wzrokowego. Ale wiecie, wtedy jeszcze nie widziałam w tym niczego złego. Tłumaczyłam sobie, że może jest wstydliwa albo czuła się przytłoczona.

Tyle, że tygodnie mijały, a moje obawy rosły. Gdy rozmawiałam z synem, pytałam, czy na pewno wie, co robi. Nie rozumiem, co on w niej widzi. Ta dziewczyna nie dość, że nie ma prawa jazdy, to pracuje tylko od czasu do czasu, nie skończyła nawet studiów. A przede wszystkim nie wydaje mi się, żeby była naprawdę zainteresowana naszą rodziną. Mam wrażenie, że wypycha sobie tylko portfel pieniędzmi, na które mój syn ciężko pracuje.

Ale największy szok nadszedł kilka miesięcy później, kiedy dowiedziałam się, że wzięli ślub. Nie było ceremonii, nie było rodzinnych świętowań. Wzięli ślub w urzędzie stanu cywilnego, a potem wrócili do swojego życia. Nawet nie zaprosili nas na obiad z tej okazji. Syn sam przyjechał parę dni później i poinformował nas o wszystkim.

Nie mogę zrozumieć, dlaczego ta dziewczyna, a teraz już moja synowa, tak nas izoluje i nie chce nas bliżej poznać. Przecież nie zrobiłam jej żadnej krzywdy, więc czemu tak się zachowuje?! Próbowałam się z nią kontaktować, wysyłałam wiadomości, proponowałam spotkania, ale ona jest jak cień.

W nocy często płaczę, martwię się o przyszłość mojego syna. Czy na pewno jest szczęśliwy? Czy wybrał właściwą osobę?

Syna wspieram w każdym wyborze, ale serce mi pęka, kiedy myślę, że nie mogę być częścią ich życia. Że nie mogę pomóc, doradzić, być wsparciem. Patrzę na moje sąsiadki, które dzwonią do synowych nawet i codziennie, które na weekend opiekują się wnukami i czuję tylko zazdrość. Co będzie, jak faktycznie i w ich życiu pojawią się dzieci? Czy synowa odetnie mnie też od wnuków, nawet nie tłumacząc mi powodu?!

 

Oceń artykuł
TwojaCena
Mój syn poślubił kobietę, która nie chce ze mną rozmawiać. Ona doprowadzi mnie do rozpaczy