Mieszkam z rodzicami, a moje dzieci z mężem. Paweł nie jest idealnym ojcem, ale postanowił mnie ukarać i wiedział jak to zrobić.
A wszystko zaczęło się tak pięknie.
Już przy pierwszym spotkaniu, wiedzieliśmy, że to miłość. W ciągu roku zdecydowaliśmy się na ślub. Byłam już w ciąży, robiłam plany na przyszłość i wierzyłam, że wszystko będzie dobrze. Rodzice pomogli nam kupić jednopokojowe mieszkanie, więc mieliśmy gdzie mieszkać.
Wszystko zmieniło się po urodzeniu naszego syna.
Mój mąż pewnie myślał, że dziecko tylko śpi i je. Kaprysy i płacz Daniela drażniły go. Denerwował się też, że dużo czasu poświęcam dziecku, a on jest zaniedbywany.
Rok później, dowiedziałam się o drugiej ciąży. Urodziła nam się córka Ania. Od tego czasu, nasz związek całkowicie się rozpadł. Dużo się kłóciliśmy i nie mogliśmy znaleźć żadnego kompromisu.
Paweł cały czas robił mi wyrzuty. Przyczepił się nawet do moich rodziców. Powiedział, że po nich odzidziczyłam, to co najgorsze. Był dla mnie niegrzeczny, nazwał mnie grubą banią i powiedział, że źle wychowuję swoje dzieci.
W każdym razie wiedziałem, że nasza rodzina rozpada się bezpowrotnie.
Postanowiłam oddać syna i córkę do przedszkola i poszukać pracy. Mój mąż wracał do domu pijany i wyrażał swoje niezadowolenie. Wiedziałam, że nie mam już do niego żadnego uczucia. Byłam jednak cierpliwa, bo nie miałam środków do życia.
Kiedy dostałam pracę, poznałam człowieka, który dobrze mnie traktował i bardzo wspierał. Był dla mnie, jak powiewem świeżego powietrza. Nie chciałam wracać do domu.
Pewnego dnia postanowiłam coś zmienić.
Spakowałam swoje rzeczy, zabrałam dzieci i wyjechałam. Początkowo mieszkałam z rodzicami, potem wynająłem mieszkanie. Pewnego dnia, Paweł sam pojechał i odebrał dzieci z przedszkola. Gdy poszłam do niego, nie otworzył mi drzwi, choć był w domu.
Postawił mnie przed faktem dokonanym. Albo wracam do niego i rzucam pracę, albo się rozwodzimy i on zabiera dzieci. Robi to, żeby się na mnie odegrać.
Najgorsze jest to, że on nie chce dzieci, tylko nimi manipuluje. Nie wyobrażam sobie z nim mieszkać, ale też boję się utraty syna i córki. Co mam zrobić? Jak wytłumaczyć wszystko moim dzieciakom?




