Mąż wymyślił najbardziej absurdalne usprawiedliwienie swojej zdrady, jakie tylko można było wymyślić. Twierdził, że zdrada była całkowicie przypadkowa. Jakby w mgnieniu oka. Nie mogłam mu uwierzyć, ponieważ przy czymś tak poważnym jak zdrada, nie ma miejsca na przypadek.
Tego wieczoru wybrał się na urodziny swojego najlepszego przyjaciela na działkę. Ja jednak nie pojechałam, bo nie znałam połowy gości i byłam wykończona po pracy. Wolałam spędzić spokojny wieczór w domu, oglądając telewizję. Nie widziałam potrzeby pilnować dorosłego mężczyzny, który przez pięć lat był moim mężem, a z którym mam małego syna. Niestety, myliłam się – powinnam była go pilnować. Na tej urodzinowej imprezie pojawiła się jego była dziewczyna.
Rozstali się aż osiem lat temu, kiedy mnie jeszcze w jego życiu nie było. Jak sam mąż mi powiedział, przesadził z alkoholem. Był tak pijany, że nie mógł się nawet ruszyć. Jego była dziewczyna po prostu skorzystała z okazji. Mąż wrócił do domu o 4 rano i natychmiast poszedł spać. Następnego dnia wyglądał bardziej ponuro niż chmura, a potem powiedział, że musi mi coś ważnego powiedzieć. Od razu zrozumiałam, że będzie to coś złego.
Nie zamierzałam tolerować takiego traktowania, więc natychmiast go wyrzuciłam z domu.
Nie jestem w stanie mu wybaczyć. Nawet gdy byłam w ciąży, on nie myślał o zdradzie. Po porodzie byłam tak zestresowana, tak przerażona, ale on zawsze był obok i mnie wspierał, choć mógł sam załamać się i zdradzić. Do nieskończonych próśb o wybaczenie dołączyła moja teściowa. Oto co mi powiedziała: „Nic strasznego, takie rzeczy zdarzają się w życiu. Każdy mężczyzna choć raz w życiu zdradza, szczególnie gdy jest nietrzeźwy”. Dla mnie to nie jest usprawiedliwienie. Na razie żyjemy osobno. Nasz czteroletni syn tęskni za ojcem, ale nie mogę mu teraz wybaczyć. Nawet nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie to zrobić.




