Kiedy ja i mój mąż zaczęliśmy razem mieszkać, pierwsze, co mnie zaskoczyło, to fakt, że nie chciał dzielić ze mną rodzinnego budżetu. Każdy z nas kupował jedzenie dla siebie, tylko na rachunki za media składaliśmy się po równo, a resztę kupowaliśmy oddzielnie. Byłam niezadowolona z takiego rozwiązania, bo martwiło mnie to co będzie, gdy pojawi się dziecko, jak wtedy dzielić pieniądze? Mąż stale mi powtarzał, że jego pieniądze nie są moją sprawą. Rok temu zostaliśmy zalani przez sąsiadów, a mieszkanie potrzebowało remontu. Nasze mieszkanie odziedziczyłam po babci więc nikt nie robił tam remontu od dawna.
Powiedziałam mężowi, że potrzebuję jego pieniędzy, bo skoro mieszkamy w nim razem, powinniśmy oboje go opłacić. Taki pomysł nie spodobał się mojej teściowej która oburzała się, że jej syn będzie inwestował w remont w cudzym mieszkaniu. Chyba zapomniała, że jestem jego żoną a mieszkanie jest teraz wspólne. Moja teściowa mieszka ze swoją córką, która miała za sobą nieudane małżeństwo. Siostra mojego męża powiedziała mi, że jest jej trudno mieszkać z matką, dlatego starają się o kredyt hipoteczny, aby jak najszybciej przenieść się do oddzielnego mieszkania. Gdy zapytałam kim są „my” wyjaśniła mi, że mój mąż od dawna pomaga jej finansowo i to on stara się z nią o kredyt, który jest gotowy spłacać za nią.
Nie mogłam uwierzyć, że chce płacić za jej kredyt hipoteczny podczas gdy zbieramy na nasz remont. Nie minęło kilka tygodni, gdy zauważyłam, że mój mąż przestał inwestować i tylko ja wykładam swoje pieniądze na ten remont. Tego wieczoru chciałam z nim poważnie porozmawiać, ale gdy tylko zaczęłam temat wybuchnął:
– Dlaczego wtrącasz się w nie swoje sprawy? Moja siostra ma dziecko i potrzebuje wsparcia, oczywiście pomagam jej i będę pomagał.
– To, dlaczego nie pomagasz swojej żonie, która sama zbiera na remont? – odwarknęłam
– Już sto razy ci mówiłem, że nie musisz wyliczać mi moich pieniędzy, to nie jest twoja sprawa.
Nasza rozmowa nie skończyła się na niczym konkretnym, tylko pokłóciliśmy się i postanowiliśmy zostawić naszą rozmowę na rano. Był zmęczony i ja też byłam całkiem wyczerpana. Boję się, że nie dojdziemy do porozumienia w tej sprawie i poważnie zagrozi ona naszemu małżeństwu.


